Wyświetl pojedynczy post
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#16852
Stary 06.05.2012, 08:09
A tu taki ciekawy wywiad:

Cytat:
Pospieszalski: głos oczekiwany przez miliony Polaków jest w Polsce tłumiony
- TV Trwam jest oryginalnym głosem, unikalną stacją telewizyjną, która pełni ważną misje społeczną. Głos oczekiwany przez miliony Polaków jest w Polsce tłumiony. To jest decyzja polityczna, utrwalająca obecny nieład medialny i która gwałci wolność słowa - powiedział w pierwszej części wywiadu z Onetem Jan Pospieszalski.
Z Janem Pospieszalskim- publicystą, gospodarzem programu „Bliżej”, dziennikarzem „Gazety Polskiej Codziennie”- rozmawia Jacek Nizinkiewicz.
Jacek Nizinkiewicz: Czuje się pan dziennikarzem „drugiego obiegu”?



Jan Pospieszalski: Nie, nie czuję się dziennikarzem „drugiego obiegu”.
- A funkcjonuje dzisiaj w Polsce coś takiego jak „drugi obieg” dziennikarski?
- Oczywiście, że w Polsce funkcjonuje „drugi obieg” i ja w nim także funkcjonuję. Filmem, który ostatnio miałem zaszczyt robić z Ewą Stankiewicz, dotyczącym spraw węgierskich, nie była zainteresowana żadna z telewizji.
- Nie pierwszy raz.
- To prawda. Ale jeśli jest możliwość wydania np.: "Dopóki Żyję" na płycie i dodania go w 130 tys. egzemplarzy do Gazety Polskiej, to jest gwarancja, że ten film dotrze do sporej grupy ludzi. Szkoda, że nie przez telewizję. Na pewno istnieje „drugi obieg” filmowy. Jeśli chodzi o media internetowe, papierowe, czy radiowe, to jest grupa wydawców i dziennikarzy, którzy funkcjonują, ale są dyskryminowani jeśli chodzi o pozyskiwanie reklamodawców, czy promocję. Mimo wszystko, jest to spora siła medialna, która radzi sobie, dzięki odbiorcom gwarantującym jej funkcjonowanie.
- Ta siła medialna, radzi sobie chyba całkiem nieźle, bo „Gazeta Polska”, „Uważam Rze”, czy „Gazeta Polska Codziennie”, nie mają problemów z utrzymaniem się na rynku?
- Rzeczywiście sukces tygodników „Gazeta Polska” i „Uważam Rze” jest bezapelacyjny. Dobrze radzi sobie dziennik „Gazeta Polska Codziennie”, ale problemem są nierynkowe zachowania reklamodawców.
- Widocznie target prawicowo- konserwatywny, nie jest aż tak duży, żeby utrzymać dziennik.
- Nie, problem leży gdzie indziej. Np. „Gazeta Polska Codziennie”, została pozbawiona możliwości promocyjnych przez „przemoc administracyjną”.
- A czym jest ta „przemoc administracyjna”?
- Z „przemocą administracyjną”, mamy do czynienia w wielu miejscach w naszym kraju. Dotyczy to choćby starań o koncesję dla Telewizji Trwam, czy zakaz reklam „Gazety Polskiej Codziennie” w telewizjach. Okazało się, że w Polsce cenzuruje się reklamy. Reklama dziennika nie została wyemitowana jesienią ubiegłego roku.
- Bo zawierała treści o charakterze agitacji wyborczej. W trakcie kampanii padałyby tam m.in. takie słowa jak: "Były członek PO morduje pracownika PiS", a na koniec pojawiał się komentarz o "rządach miłości premiera Tuska" i pytanie: "Chcesz żyć w demokracji? Patrz na ręce władzy". Prawnicy TVP uznali zgodnie z Kodeksem Wyborczym i regulacjami wewnętrznymi TVP, że emisja tego typu spotów może odbywać się wyłącznie w płatnych blokach wyborczych, wyłącznie na zlecenie zarejestrowanych komitetów wyborczych, a „Gazeta Polska Codziennie”, z tego co wiem, w wyborach nie brała udziału. Z tego też co pamiętam, telewizja publiczna zgodziła się na emisję drugiego spotu "GPC", zaznaczając, że w przypadku zgłoszenia zastrzeżeń ze strony Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji lub innych organów wstrzyma jego emisję.
- Spot miał wątki antyrządowe, bo taka jest rola mediów, które są od tego by patrzeć na ręce władzy. Nie zawierał treści nieprawdziwych, czy niezgodnych z prawem - nie agitował. Zresztą w Polsce bez przerwy trwa kampania wyborcza. Jesteśmy w permanentnej kampanii wyborczej, nie ze względu na kalendarz wyborczy, ale ze względu na ciągły spór polityczny. Rozumując w ten sposób, wszystko można traktować jako kampanię wyborczą.
- Ale przepisy Kodeksu Wyborczego obowiązują tylko w trakcie kampanii wyborczej, w czasie której „GPC” domagała się emisji spotu.
- Jednak jestem przekonany, że spoty „GPC” nie zostały wyemitowane z powodu „przemocy administracyjnej”, którą oprócz telewizji publicznej, zastosowały również TVN i Polsat.
- Jako nadawcy prywatni, mają prawo emitować takie reklamy jakie chcą. Nie są obligatoryjnie zobowiązani do nadawania każdej reklamy. Abstrahuję już od tego, że nadawanie spotu mogłoby wiązać się z naruszeniem ogólnych przepisów prawa polskiego i Kodeksu Etyki Reklamy.
- Owszem, prywatni nadawcy mają prawo nie puszczać reklam, jeżeli zawierają treści obraźliwe, czy takie, które są prawem zabronione i korzystają z tego-, ale istnieje jeszcze coś, co należałoby oceniać w kategoriach powodów, dla których to nie zostało puszczone. Uważam, że nie wyemitowanie spotów „Gazety Polskiej Codziennie”, było elementem politycznej walki.
- Elementem politycznej walki, jest również, nie przyznanie miejsca na cyfrowym multipleksie Telewizji Trwam?
- Oczywiście, że tak. Miliony Polaków ma przekonanie, że nie przyznanie miejsca TV Trwam na multipleksie jest elementem politycznej z nią walki, strony rządowej.
- Zna pan dokumenty fundacji Lux Veritatis przesłane do KRRiT, które były podstawą do odmowy TV Trwam miejsca na multipleksie?
- W programie „Bliżej”, pytałem przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka, o kryteria, którymi kierowała się Krajowa Rada w ocenie zdolności finansowej podmiotów ubiegających sie o miejsca na multipleksie. Tych kryteriów Jan Dworak nie przedstawił, nie tylko na moje zapytanie, ale również na zapytanie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. O to samo pytali też posłowie podczas komisji w sejmie a przede wszystkim prawnicy z Fundacji Lux Veritatis. Nigdy KRRiTV nie przedstawiła wg jakich wskaźników oceniano zdolność finansową wnioskodawców. Dysproporcja potencjałów niektórych spółek, które nie mając praktycznie nic prócz długów, nie zatrudniając żadnych osób, dostały koncesje, wobec sporego majątku i nowoczesnej bazy sprzętowej TV Trwam jest tak znacząca, że chciałbym wiedzieć wg jakich zasad krajowa rada oceniała zdolność ekonomiczną podmiotów. Jan Dworak stwierdził, że kryteria są tak skomplikowane, że nie da się ich łatwo przedstawić. Jeśli są aż tak skomplikowane, to należy je uprościć. Choćby wobec milionów Polaków, którzy wychodzą na ulicę w obronie TV Trwam…
- Gdzie pan widział te miliony w obronie TV Trwam?
- Jeśli policzyć biorących udział we wszystkich marszach, a było ich sporo w całej Polsce, i podpisujących się pod protestem, to wyjdzie z tego spora liczba. Wobec tak gigantycznego protestu społecznego, należałby pokazać czytelność i przejrzystość procedur. Do tej pory Krajowa Rada nie przedstawiła tych kryteriów i unika ich ujawnienia. KRRiT, 30 marca 2011, poprosiła Fundację o uzupełnieniedanych i dostała pięć dni później odpowiedź z informacjami, które żądała. I koniec. Jan Dworak najprawdopodobniej kłamie, mówiąc o tym, że wysyłał kolejne listy z zapytaniami dot. finansów do Fundacji Lux Veritatis. Fundacja nie dostała żadnych następnych zapytań z KRRiT. Przewodniczący Dworak twierdzi, że wysłał jeszcze 2 listy. Od tygodnia próbuję wydobyć od KRRiT kopie tych dokumentów, albo ślady, że ta korespondencja została wysłana. Okazuje się, że Krajowa Rada nie ma tych dokumentów, albo nie potrafi ich znaleźć.
- Mamy ponad tygodniową majówkę. Cierpliwości.
- Biorąc pod uwagę to, że adresat nie dostał tych pism, a KRRiT przez tydzień nie jest w stanie odszukać tych dokumentów, to wszystko wskazuje na to, że Jan Dworak nie mówi prawdy. I tu mamy kłopot. Człowiek, który stoi na czele instytucji konstytucyjnej, która organizuje ład medialny, albo ma taki bałagan u siebie, albo mija się z prawdą. W obu przypadkach to kompromituje władze krajowej rady.
- KRRiT nie mogła przyznać miejsca na multipleksie, skoro TV Trwam nie miała zabezpieczenia finansowego. Ale nic straconego, bo jeśli wszelkie formalności zostaną dopełnione przez Fundację Lux Veritatis, to w drugim rozdaniu, które ma mieć miejsce jeszcze w tym roku, TV Trwam dostanie miejsce na cyfrówce.
- Kwestia pożyczki Fundacji Lux Veritatis od redemptorystów została opisana i wyjaśniona. Ta sprawa jest czytelna.
- I jest pan pewien, że TV Trwam ma płynność i zabezpieczenie finansowe pozwalające jej nadawać na cyfrowym multipleksie?
- Z dokumentów, które widziałem, wnoszę że tak. Poza tym jest praktyka. Telewizja Trwam, ma ludzi, pieniądze, sprzęt, infrastrukturę. Od lat realizuje program. Ale poza tym, czy wolność słowa w Polsce, regulowana ma być rachunkami i kryteriami płynności finansowej? Jeżeli PO, (a Jan Dworak i Krzysztof Luft są nominantami tego obozu politycznego) tak skrupulatnie pilnuje finansów, to dlaczego równie dokładnie rządzący nie sprawdzali np. zdolności finansowej Chińczyków lub firmę DSS, którzy zawalili budowę autostrad?
- Co mają autostrady do KRRiT?
- To ten sam obóz Platformy Obywatelskiej.
- Dworak i Luft nie są z obozu rządzącego.
- Jak to nie? Obaj są związani z PO - są nominatami Bronisława Komorowskiego.
- Zgodnie z prawem prezydent wyznacza dwóch członków KRRiT.
- No tak, ale były czasy, że prezydent był z jednego obozu, a rząd był z innego obozu.
- Przypomina, że czasy, w których rząd i prezydent byli z tego samego obozu, były też za rządów PiS i SLD.
- Ale takiego monolitu władzy jak dzisiaj, jeszcze nie było. Za decyzje Dworaka i Lufta, odpowiedzialność ponosi obóz rządzący, który wysunął ich kandydatury.
- Przecież Dworak z Luftem są częścią niezależnego ciała konstytucyjnego.
- Niezależnym od kogo.
- Od prezydenta i obozu rządzącego.
- Ale obciążają obóz rządzący.
- Powtarzam panu, że zgodnie z konstytucją RP, KRRiT jest niezależną instytucją.
- Też chciałbym w to wierzyć.
- Pan nie wierzy w niezależność polityczna KRRiT?
- Nie wierzę. Decyzją ws. TV Trwam Jan Dworak udowodnił, że nie jest niezależny.
- A gdyby KRRiT, przyznała miejsce na multipleksie TV Trwam, to Dworak udowodniłby swoja polityczną niezależność, tak?
- Tak. Także gdyby Jan Dworak pokazałby, że kieruje się czytelnymi i jasnymi kryteriami, które są oparte o przepisy i procedury.
- Czy sugerowanie, że wolność słowa jest w Polsce łamana, jeśli sprawa TV Trwam rozbiła się o względy proceduralne, nie jest supozycją na wyrost?
- KRRiT nie jest w stanie wiarygodnie przedstawić, że sprawa nieprzyznania koncesji TV Trwam dotyczy procedur.