Żebyśmy nie zdziwili jak Garguła strzeli piękną bramkę z rzutu wolnego na wagę trzech punktów. To byłaby swoista ironia losu. W sumie los bywa przewrotny. Przełamanie zawodnika w takim meczu, do tego odebranie mistrzostwa swojemu byłemu trenerowi, a także zapracowanie swoją grą na kilogramy krytyki ze strony kibiców.
Obawiam się, że Garguła i Kirm będą bohaterami meczu w niedzielę i ktoś pomyśli żeby na nich budować Wisłę. To byłby dramat Śląska i dramat Wisły : /