Piszecie, że Kupisz nie jest wart 0,5 mln euro. Zapewniam was, że jakby grał w Wiśle jego wycena zaczynałaby się od 1 mln w górę. Zaraz ktoś pewnie wyskoczy, że za taką kasę można mieć Rudnieva czy Kagawę. Niby jest to prawda, ale można też dostać drugiego Kirma, Łobodzińskiego, Ubiparipa, Antolovicia czy też nieco zapomnianego Kneżevicia (ostatni dwaj bez żalu zostali niedawno pożegnani w Bośnii). Transfer zawsze wiąże się z ryzykiem niewypału.
Gdyby Tomasz Kupisz z miejsca gwarantował ogromny skok jakości dla Wisły to byłby wart nie 500 tys. tylko przynajmniej 2 mln euro. Jak Grosicki odchodził z Jagi do Turcji za 900 tys. euro to mało kto sie spodziewał, że z miejsca stanie się gwiazdą ligi. Równie dobrze ten sam zawodnik kupiony przez Wisłę za tą samą kwotę w innym środowisku mógłby się totalnie nie sprawdzić (np. kasyno, alkohol, kontuzja, brak akceptacji ze strony zespołu).
Warto powtórzyć jeszcze raz, każdy transfer wiąże się z ryzykiem. Nawet dobry
scauting niczego nie gwarantuje, a jedynie zmniejsza prawdopodobieństwo wpadki. Taki Wolfsburg był w stanie wydać półtorej bańki euro na Klicha tylko dlatego, że być może w przyszłości wypali. Oni zdawali sobie doskonale z tego sprawę. Real kupił na kredyt Ronaldo za 80 milionów funtów, co wiązało się z ogromnym ryzykiem finansowym. Teraz nikt tam nie żałuje tego kroku, gdyż przyniósł on ogromne korzyści sportowo-finansowe dla klubu w przeciwieństwie do innej bomby transferowej (Kaka).
Podsumowując, transfer Tomasza Kupisza to niewątpliwe ryzyko dla Wisły, lecz kto nie ryzykuje ten nie pije szampana

W przypadku, gdyby udało mu się zaskoczyć w Wiśle z formą to jego wartość z miejsca osiągnęła by 2-3 mln euro. W odwrotnej sytuacji mógłby skończyć podobnie jak Łobodziński, lecz porównując charaktery obu zawodników ciężko mi sobie wyobrazić taką sytuację.