|
Ja mam tylko pytanie jak mozna oceniac trenera jesli ten nie przepracowal z druzyna zadnego okresu przygotowawczego ? Jak mozna oceniac kogos kto dostal rozbita druzyne, ktora prowadzilo w sezonie juz dwoch trenerow, pelna konfliktow w szatni, zlej atmosfery, ze strata do lidera ?
Niektorzy to chyba oczekuja autentycznie cudotworcy, ktorzy przyjdzie i po paru tygodniach wszyscy odrazu zaczna grac lepiej.
Nie wiem czy z Probierzem bedzie lepiej. Oczywiscie, ze gdyby byly finanse na zatrudnienie obiecujacego trenera z zagranicy, ktory jednak w przeciwienstwie do Maaskanta, moglby sie pochwalic sukcesami (aby mozna bylo budowac na czyms nadzieje, powierzajac mu druzyne na lata - bo jesli wczesniej nic nie osiagnal dlaczego mialoby to sie zmienic w Wisle?) to bylaby to lepsza opcja. Ale kogo chcecie dostac z Polski zamiast Probierza, bo takie jest ryzyko jak on przestanie tu pracowac. Smude, Urbana ?
Najwiekszymi sabotazystami sa osoby, ktore domagaja sie kolejnej glowy trenera. Wisle potrzeba najbardziej spokoju i stabilizacji. Dobrego szkoleniowca (jesli nie ma kasy na szkoleniowca z zagranicy to dalbym szanse Probierzowi, ufam opiniom zawodnikow, ktorych prowadzil), ktory poprowadzi druzyne przez 2-3 pelne sezony nawet jesli w pierwszym nie wszystko bedzie funkcjonowac idealnie.
Niestety w Wisle mysla banałami, mysla czarno-bialo. Byli sami obcokrajowcy, emeryci, zadnego balansu to teraz znowu beda sami Polacy i pewnie strach przed jakimkolwiek szkoleniowcem z zagranicy. A kluczem jest zloty srodek. Proporcje mniej wiecej 50/50 w druzynie + droby trener np. z Balkanow.
Madrej polityki transferowej, zaplanowanej na kilka sezonow w przod. Wolnej od frazesow "Teraz bedzie wiecej Polakow!" czy "Polacy do niczego sie nie nadaja, sprowadzmy pilkarzy z zagranicy!". Utrzymujacej balans w druzynie pomiedzy Polakami i obcokrajowcami, ale glownie kierujacej sie jakoscia pilkarska i mentalna zawodnika.
|