Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1468
Stary 04.05.2012, 20:06
Probierz czy inny zaklinacz rzeczywistości, kasują Cupiała, od początku i świadomie odliczając dni do dymisji. Każdy dzień przetrwania to dla nich kasa większa niż gdzie indziej. Każdy z nich ma pełno oczekiwanych przez Cupiała obiecanek, aż do momentu obnażenia ich nicości. Niestety, ale ambicje Cupiała dot. LM nie wytrzymują realiów, jakie za Cupiałem stoją w celu ich realizacj. Mówiąc inaczej, następuje przerost nie tyle możliwości, co zniecierpliwienia i minimalizmu w dochodzeniu do celu. Wisła Cupiała jest za duża na Polskę, ale za mała na Europę. Każda nowa miotła rozbija się samobójczo na drobne kawałki, obiecując od początku, sukces bez nakładów i systematycznej pracy i nie oczekując zaangażowania oraz cierpliwosci Cupiała na miarę stawianych celów. Praktycznie raz na 2 lata następuje rewolucja w klubie i wszystko wywracane jest do góry nogami. Kolejne wańki- wstańki obalają mniej lub bardziej rokujących poprzedników i następuje powtórka z rozrywki.

Za to wszystko jest odpowiedzialny Cupiał. Prawdopodobnie w zależności z kim spędza swój wolny czas, następuje przekierunkowanie jego zainteresowania klubem. Pojęcie stabilizacji i świadomości drogi działań w realizacji swoich celów u Cupiała raczej nie istnieje, oczywiście wyłącznie w jego hobby, a nie interesach. Wisła to chyba dla niego rodzaj hobby opartego o doradców, korzystających przy okazji z tego jego hobby. Wydaje się, że jedyną filozofią własną Cupiała jest metoda skrajnych działań. Polega ona prawdopodobnie na bezwzględnym nie przekraczaniu nakładów na klub, niezależnie od sytuacji i okoliczności. Czasami aż prosi się o systematykę, jak choćby tylko o jednego niezbędnego piłkarza więcej, a czasami o nie przerywanie dobrej roboty określonych pracowników. Jedynie w przypadku kompletnego bankructwa danej wersji Wisły, zawsze następuje doinwestowanie i powrót na tory opłacalności Wisły na poziomie mistrzowskim, jaką Cupiał bezwzględnie utrzymuje, choćby kosztem usuwania w cień swoich waniek-wstaniek, aż do czasu przerwania pracy kolejnym amatorom jego hobby. Taka szarpana metoda działań sprawdza się nieźle w ekstraklasowych ambicjach Cupiała, ale w europejskiej konkurencji, nie daje rady, nie tyle finansowo, co z braku systematyki w samoulepszaniu się, gdyż rewolucje dobre są w krajach biednych, ale z ustabilizowanymi krajami bogatymi, giną od własnej ręki, gdyż zabijają wszelką stabilizację własną.

Janusz Basałaj zapytał niedawno publicznie Jacka Bednarza - z jakim trenerem będzie za rok z Wisłą i który doradca obali jego promotora Rogalę oraz kiedy to nastąpi, co będzie równoznaczne z kolejną rewolucją w Wiśle i oczywiscie zamianą Jacka na kolejną Wstańkę.
Ostatnio edytowane przez kot : 08.05.2012 o godz. 12:37.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiedz cytując