Wyświetl pojedynczy post
Lukasz
Senior Member
 
 
Od: 08.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1466
Stary 04.05.2012, 19:46
speedfashion napisał(a):Wyświetl post
No to teraz mamy głównych winowajców niepowodzenia. Ci piłkarze kreowani są na takich "loserów" już od dawien dawna, nawet kiedy jeszcze sezon nie był przegrany. Później mieliśmy na rozkładzie Legię i Lecha. Jakoś nie udało się nam zdobyć kompletu, chociaż graliśmy z przewagą.

Gdyby w Wiśle został Moskal, to dzisiaj mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej. Jednak trzeba wypalić (nomen omen) trawę, którą zostawili po sobie Holendrzy. Grunt na pewno będzie żyźniejszy.
No właśnie. Problem jest w tym ze my nie mamy ani piłkarzy ani drużyny. Nie mamy dodatkowo szczęścia, nie mamy już kasy, nie mamy już pucharów. Mamy za to rewolucję i zaciskanie pasa.

Zaniedbania poprzednich lat wychodzą na wierzch - brak systemu szkolenia, słaba siatka skautów. Wieczne wyprzedawanie zawodników i uzupełnianie (tak - jedynie uzupełnianie) kadry tanimi zawodnikami którzy się nie sprawdzają. Już trzy sezony temu mieliśmy mega słaba kadrę - kto pamięta minę Skorzy jak Pawła Brożka znosili z boiska na noszach? Maciek był blady ze strachu bo wiedział co strata kluczowego zawodnika gwarantuje. Zawodnika którego już u nas dawno nie ma - zostali Ci słabi.

Gdyby nie Holendrzy, na których winę zrzucasz, to nie byłoby MP, nie byłoby LE, nie byłoby Meliksona, Genkova Chaveza. Byłby za to dalszy cyrk z bramkarzami. Trenerem byłby zapewne taki Probierz/Moskal w tej czy innej wersji. Im więcej patrze na całą sytuacje z perspektywy czasu tym bardziej zastanawiam się jak tym składem Maaskantowi udało się zdobyć MP i zajść tak daleko w pucharach. Jak?

I tak na koniec - co gwarantuje nam Probierz? Nic. Tyle samo co K. Moskal.
Zatem co za różnica co teraz robi? Niech deleguje zawodników do klubu kokosa, niech gra pomocnikami w obronie (jak lubi), niech nawet wystawa nasz cały narybek do 11 meczowej by udowodnić wszem i wobec że Ci młodzi których ma nie zagwarantują nam nic poza wymęczonym środkiem tabeli. Dobry przykład mecz z Górnikiem. Jego cyrk jego małpy.

Jedno trzeba mu przyznać - nie siedzi z założonymi rękami - nie czeka na lepszy wynik czy odwrócenie złej pasy. Gwiżdże, drze się, irytuje się, wywala na trybuny, rotuje czy zmienia współpracowników. Coś robi, jakoś się tam mota. To na jego plus.

P.S.
BDW dobre porównanie z tym wypalaniem trawy, tyle ze w druga stronę - od wypalania trawy grunt nie jest żyźniejszy, wręcz przeciwnie. Tą uwagę dedykuje naszemu 'mecenasowi' Jackowi B który zdaje się o tym zapominać.
Odpowiedz cytując