|
Decyzja o odsunięciu Lameya i Jaliensa spóźniona o przynajmniej siedem miesięcy (bo już wówczas były podstawy), bo karanie teraz tych zawodników jest śmieszne. Prawemu obrońcy zostałby i tak jeden mecz do rozegrania, więc jaka to niby kara? W każdym razie, ta dwójka Holendrów (o ile Wisła zapłaci odszkodowanie Jaliensowi za zerwanie kontraktu - co jest idiotyzmem, ale cóż takie życie, że trzeba płacić za błędy innych) zostanie zapamiętana jako największe rozczarowania w historii Cupiała i dawno już ,,swoją grą" wyprzedzili w rankingu Łobodzińskiego, Gargułę, czy Dawidowskiego.
Co do zachwytów nad obecnie trzecią drużyną w lidze - za Rumaka nie grają nie wiadomo jak. Po prostu, wygrywają spotkania bez stylu, które mogliby też zremisować lub przegrać i z przebiegu spotkania nie można byłoby mówić o niesprawiedliwości (Śląsk, Górnik, Polonia, wymęczone zwycięstwo nawet z Cracovią). Na ta chwilę mają więcej szczęścia - jak my na wiosnę tamtego roku niż rzeczywistych umiejętności. Choć na dobrą sprawę, kto ma wyraźny styl w Polskiej lidze? Na pewno nie Legia, Wisła też nie, Śląsk też nie, Ruch też nie, Polonia też nie. W naszej Ekstraklasie można być mistrzem bez stylu, co widać po kolejnym sezonie - ile niby najlepszy zespół ma punktów na koniec. W ilu meczach taka Cracovia, czy ŁKS zostały rozbite przez przeciwników? W niewielu. W ilu meczach najlepsze zespoły zdeklasowały rywali u siebie? W niewielu. Kilka lat temu Wisła pierwszego Kasperczaka w takiej lidze miałyby minimum 84-86 pkt i z 90 bramek w sezonie.
Błędem było zwolnienie Moskala. Gra nie była gorsza niż teraz, a widać było, że ma pomysł na ładniejszy styl, tylko do tego nie miał wykonawców i przez co jego pomysły nie mogły być zrealizowane, ale po pewnym czasie efekt punktowy z pewnością byłby lepszy. Mecze w Lubinie, we Wrocławiu mogły się podobać - oczywiście porównując je z najlepszymi spotkaniami w ostatnich miesiącach.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 04.05.2012 o godz. 11:20.
|