|
W Wisle nie funkcjonuje pojęcie polityki transferowej. Każdy dorosły kibic to wie. Wisła, jako jedyna ze spólek Cupiała, jest zaprzeczeniem planowego działania na przyszłość. Nic się nie inwestuje od lat w klub. Nie planuje się żadnej infrastruktury klubowej, jak szkólki pilkarskie czy baza treningowa dla 1 drużyny. Zarządzanie polega na szarpaniu się od skrajności w skrajność. Od holenderskiej wersji bazy szkoleniowo-treningowej, po jej likwidacyjną wersje Bednarza. Od Levadii do Apoelu. Od Basałaja x2 do Bednarza x 2. Od Kapki razy 3 do Kapki x n. Od tańszych piłkarzy zagranicznych, po teraz Polska motywacyjna. Od Kosowskiego lidera do Kosowskiego zera. Od sprzedaży piłkarzy na siłe po ich powroty na siłe. Od budowania drużyny od zera do jej sprzedawania do zera ( w tym hurtowo atak czy obronę). Od skrajności do skrajności. Od pseudo oszczędzania do bezmyślnego wydawania pieniędzy. Od jednego do kolejnego uderzenia pięścią w stół przez Cupiała. Najnowsza wersja Wisły brzmi "Teraz Polska" w imię idei gry bez jakichkolwiek nakładów na lepszą przyszłość i podstawy funkcjonowania. Błaznem w najnowszej szopce Cupiała jest Bednarz, który twierdzi, że rachunki na życie musi płacić, choćby w roli imitacji prezesa, twierdząc, że bez stabilizacji opartej na inwestycjach i reinwestycjach Wisła ma większe szanse na sukces, a gdy nie tylko kibice lecz PZPN także, zażądają budowy bazy szkoleniowo-treningowej, to się udowodni, że to słońce ma krążyć wokół ziemi, a nie odwrotnie, jak w całym wszechświecie i w Wiśle bazy nie będzie, bo wszystkich wyznawców Kopernika i Basałaja, pośle się na stos.
Dlatego uważam, że każdy dzień pracy prezesa Bednarza w Wiśle, to niepowetowane straty nie tylko dla Wisły, ale i dla błądzącego w pseudo oszczędnościach Cupiała.
Liczę, że jakimś ozdrowieńczym cudem, nagle, z dnia na dzień, Cupiał krzyknie w swojej wannie "EUREKA" i odkryje wreszcie metodę na sukces i się ustablizuje w Wiśle, na poziomie średniaka europejskiego, póki mu zdrowie i kasa pozwolą, bo zasłużył na wszechobecność historyczną w Wiśle i polskiej piłce, jak nikt dotąd. Jeśli zaś sam Cupiał nie zmieni zdania i działania, to już tylko modlitwa i prośba do niego o znalezienie godnego zastępcy, któremu się będzie chciało działać z Wisłą, nie wyłącznie z emocji, ale i z twórczego wyrachowania czyli profesjonalizmu,a nie minimalizmu, owszem, obliczonego także na mnimalizacje strat własnych, ale poprzez wyniki sportowo-finansowe w ramach planowego działania w spólce sportowej Wisła Kraków, na zasadach stabilizacji i rozwoju, a nie szarpania się od skrajności w skrajność.
Ostatnio edytowane przez kot : 03.05.2012 o godz. 18:47.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|