Drozd napisał(a):

|
Skoro nie ma szans ns sukces, drużna gra mizerię, majówka itd to ktoś odpowiedzialny powinien wziąć to pod uwagę. 10 000 miejsc pustych na derbach w ekstraklasie to kompromitacja. Pamiętam ze w drugiej lidze było prawie tyle samo ludzi. Na E w TV można było odczytać napis na siedzeniach więc do pełności duuużo brakowało.. Pełne były tylko te sektory na których ceny były znośne. To przecież widać gołym okiem.
|
Dokładnie.
Z tym że to zarząd dał ciała a nie my jako kibice. Marketing musiał pewnie (?) dostosować się do cen ustalonych przed rundą.
Przyszliśmy w dużej liczbie. Pamiętajmy, że na naprawdę drogie miejsca weszło dużo ponad jedną trzecią wszystkich obecnych na meczu. Jasne, że można było kupić jeszcze ze 200 biletów na B po40/32 zł ulgowe, ale na takie info trafi tylko ktoś zdeterminowany by iść na mecz. Gdy już wejście zapewniło sobie 22 tysiące wiślaków, trudno o takich kolejnych zapaleńców. Dla tych "z numerami powyżej 20 tys." musi być klarowny komunikat, że takich biletów (no, może trochę tańszych, po 30 zł) jest dużo i że bez problemu można je kupić, że jak znajomy kupi dzień później to jeszcze jest szansa na wejście na ten sam sektor i że to wcale nie musi być "młyn" ani z drugiej strony jakiś sektor rodzinny. Jak ktoś nowy chciał przyjść na derby właśnie na taki "zwyczajny" sektor, to musiał wyłożyć 50 złotych. Jak chciał pójść z dziewczyną czy kolegą to już stówka. Dla nas, zapaleńców to nic wielkiego, przebolejemy. Dla nowej osoby czy dzieciaka który tej kasy po prostu nie ma to decyduje o pozostaniu w domu.