Wyświetl pojedynczy post
willow
a.k.a. morgenes
 
 
Od: 11.2002
Skąd: z Madagaskaru

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#241
Stary 01.05.2012, 20:03
Myślę, że cała ta dyskusja zmierza w złym kierunku. Porobiły się jakieś sztuczne podziały na złych cudzoziemców i dobrych Polaków dla jednych i złych Polaków i dobrych cudzoziemców dla drugich.

Tymczasem uważam, że takie generalizowanie jest złe i do niczego nie doprowadzi. Mamy wszak bardzo dobrych cudzoziemców jak Maor, Sergiej, Ivica czy Tswetan, mamy też i kiepskich, jak Andraż, Mikel czy Dragan. Podobnie jest z Polakami, zasługi choćby Radka Sobolewskiego są poza wszelką dyskusją, dobrze rokuje również Alan, przebłyski ma Czarek. Na drugim biegunie są jak dla mnie Brud czy Czekaj, który na piłkarza ekstraklasowego jeszcze się nie nadaję.

Dlatego uważam, że żeby ta dyskusja miała sens, powinniśmy rozpatrywać każdego z piłkarzy indywidualnie wedle jego umiejętności, przydatności do drużyny i woli walki, a nie narodowości. Pisanie, że Wisłe należy oprzeć tylko na Polakach lub tylko na cudzoziemcach jest bezpodstawne i pozbawione sensu.

Na chwilę obecną sytuacja według mojej oceny wygląda tak, że determinującym czynnikiem powinny być cele i oczekiwania klubu co do najbliższych dwóch - trzech lat. Jeśli przyjmiemy, że nadchodzi czas mozolnej przebudowy drużyny a naszym celem jest środek tabeli, to owszem, można oprzeć skład na tanich, młodych i perspektywicznych Polakach. Jeśli jednak Cupiał już od przyszłego sezonu za cel stawia atak na tytuł Mistrza Polski, to w moim mniemaniu takich polskich zawodników, w dostępnej dla nas cenie, na rynku nie ma. Tytułu nie zdobędziemy Szewczykiem, Urygą, Brudem czy Czekajem. Nawet nie Wilkiem.

Prawda jest niestety bolesna. Zaporowe ceny na dobrych - podkreślam dobrych - polskich piłkarzy nie pozwolą nam na oparciu się na naszych rodakach. Jesteśmy niejako zakładnikami własnej popularności, sukcesów i wysokiego, jak na polskie warunki, budżetu. Ewentualni kontrahenci ładują dla nas ceny wzięte z kosmosu a samym piłkarzom wydaję się, że mogą liczyć u nas na bajońskie kontrakty.

Żeby znaleźć w Polsce perełkę, której nie wyhaczy nam jakiś klub z Bundesligi albo z Serie B, to trzeba mieć farta. Takiego farta, jak mieliśmy my z Błaszczem albo Amica z Lewandowskim. Ale to się zdarza wyjątkowo rzadko i raczej nie opierałbym na tym naszej przyszłości.

My musimy - oprócz rzecz jasna intensywnych poszukiwań w I czy II lidze - szukać piłkarzy pokroju Marcelo, Uche czy Meliksona, za kwoty 500 - 700 tys euro. Bo na tyle chyba nas stać. Konia z rzędem każdemu, kto za taką kwotę przyprowadzi do klubu dobrego polskiego piłkarza.
Ostatnio edytowane przez willow : 01.05.2012 o godz. 20:06.
"Gdy wracam do domu i się zamyśle, myślę o Wiśle..."
K.I.Gałczyński

"I skończył się mecz w Londynie i tak i to jest prawda!!!..."