|
Tu nie chodzi o bycie ekonomista. Po prostu zalozyli tyle i tyle i musza cie trzymac tych cen. Po to by nie bylo jaj ze ja kupuje karnet za 150 przykladowo, a kibic nie kupujacy karnetu obskakuje runde za 155. Bo jaki sens ma miec wtedy karnet,co? Powtarzam-od nowego sezonu ceny spadna, ale nie ma opcji takiej ze na C za 15 zl bedzie bilet, a na E 25 zl. Porostu lepiej miec mniej kibicow ale wiernych-przynoszacych klubowi co sezon stale dochody niz puszczenie tysiecy tanich biletow zeby kazdy mogl wejsc jak do supermarketu.W dluzszej perpesktywie takie upospolicenie meczu prowadzi do zmniejszania kibicow a nie zwyzki. Ludzie wtedy chodza jak cos jest trudno dostepne. Po prostu czuja sie wtedy wyroznieni itd.
Zreszta kazdy widzi jaki jest konsument co do tych supermarketow. Czasami patrzy na ceny(zeby bylo tanio),czasami patrzy na ilosc ludzi ( bo luboi spokoj na zakupach) a inny znowu lubi placic duzo bo tak mu pasuje. Gdyby kazdy myslal tak samo, czyli kupuje bo tanie to wszyscy byscie w tenisowkach zasuwali po ulicy i w koszulce za 3 zeta z bazaru, a tak nie jest.
Na frekwencje musi sie zlozyc kilka czynnikow: sukces sportowy, cena biletu, dostepnosc jego nabycia i cos ekstra-np.atmosfera. No i od razu mowie jak to jest z tymi kosztami meczu ze strony klubu. Czy przyjdzie 30 tysiecy czy przyjdzie 10 tysiecy to i tak koszta zawsze sa takie same.
|