|
Pablo84 tutaj poruszył bardziej socjalną stronę problemu, ja zwróciłem uwagę na inną. Ostatnimi czasy wszędzie się mówi, że w Krakowie jest zanieczyszczone powietrze, smogi nie smogi, dzieciorów z domu boją się wypuszczać. A tymczasem magistrat zamiast z tym walczyć, robi zupełnie na odwrót - jasne, że posiadanie samochodu w Krakowie dzisiaj się cholernie nie opłaca, ale tutaj się okazuje, że poruszanie się komunikacją miejską jeszcze bardziej. Robią jakieś ścieżki rowerowe, stojaki sraki, jak trzeba gęby nadstawić i kłapać ryjem dla PRu że miasto dba o środowisko to są pierwsi. Tymczasem zamiast promować bardziej ekonomiczne i ekologiczne poruszanie się komunikacją publiczną, włodarze miasta robią wszystko żeby tych ludzi zniechęcić, a jednocześnie próbować wyrównać straty finansowe poniesione na innym polu. Już pal licho zatłoczone pojazdy - to się zdarza. Ale nieustanne zmiany cen biletów, niedogodności typu kierowca który ci nie wyda reszty w okienku itd. - to z lekka żenada. Brakuje tylko obrotowego kowbojskiego buta wmontowanego w drzwi, żeby kopał w dupę osoby chętne na skorzystanie z publicznego transportu, dla oszczędności paliwa bo przecież jak cięższy to więcej spala.
Tak się nie robi w takim mieście jak Kraków, oszczędzają na edukacji i na podstawowych udogodnieniach. A potem wielkie halo bo okazuje się, że jakieś Katowice są pod wieloma względami przyjaźniejszym i lepszym do mieszkania miastem.
Cieszę się, że nie mieszkam w Krakowie, jak przyjdę na studia albo coś w ten deseń to mam nadzieję, że to nie będzie mój problem. Bo w dzisiejszych realiach na samochód i stanie w korkach mnie tak czy owak nie stać.
A w Magicznym Krakowie w.......ono mi mandat, bo było późno, wszystko pozamykane na 4 spusty, automatu w wagonie, rzecz jasna, nie było, a to był jeszcze ten czas w którym kierowca nie chciał sprzedać biletu jak nie miałeś wyliczonego. Wiadomo, że nie będę obwiniał wszystkich oprócz siebie, ale czasem już tak jest że człowiek chciałby się dostać szybko do centrum i nie przewidzi tego przed wyjściem z domu, odliczając jak debil pięciogroszówki w woreczku na tramwaj po meczu bo jakiś cieć wielki radny miasta z porsche cayenne tak sobie wymyślił.
Ostatnio edytowane przez Watts : 26.04.2012 o godz. 01:16.
|