Pablo84 napisał(a):

Ja już się w tym wszystkim gubię.To była ta brzoza czy nie?Jak była, to czy samolot po prostu w nią uderzył,? To jest równoznaczne z tym, że to ona spowodowała katastrofę, skoro samolot potrafi przeciąć stalową linę - i to nie byle jaką, tymczasem szkrzydło polskiego samolotu o masie 60 ton jest urywane przez szczytowy fragment (bo podejrzewam że samolot leciał na jakiejś wysokości a nie przy samym konarze, który jest najgrubszy i najsztywniejszy) korony drzewa?
Ja nic nie sugeruje tylko zadaje pytania.Wydawało mi się, że mam dobrą wyobraźnię ale jednak się myliłem.
Wszelskie wątpliwości nt swoej wyobraźni rozwiało mi zdjęcie, na którym jest odrestaurowany fragment rozbitego Tupolewa.Niestety jestem ograniczony by znaleźć jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie po co coś takiego zrobiono skoro wcześniej ten samolot leżał i gnił wystawiony na działanie warunków atmosferycznych.
|
Więc właśnie Pablo, w raporcie komisji Millera odnośnie tejże brzozy podana jest średnica 30-40 cm, co w moim odczuciu (i chyba nie tylko moim) świadczy, że polscy biegli nie poddali badaniu tegoż drzewa bo wówczas dokładnie byłaby podana średnica w miejscu uderzenia a nie od-do czy około.
Szpeniu ten wywiad nie tylko nic nie obala, ale zarazem potwierdza, że wrak samolotu nie był badany przez polskich specjalistów. Ten wywiad potwierdza, że polskie władze podeszły do wyjaśniania tej katastrofy jak "do kradzieży w garażu na Pradze", jak to zresztą określił bynajmniej nie żaden PiSowiec, a postkomunista Cimoszewicz.