|
Byłem wczoraj pod krzyżem katyńskim. Tłumy ludzi. Turyści zaciekawieni, pytają o co chodzi, kiedy się wspomni o katastrofie wiedzą o co chodzi, że Prezydent i 100 osób zginęło w Rosji. Pytają tylko ze zdziwieniem o groteskowo wyglądającą grupkę z gwizdkami i szczekaczkami. Are they crazy? Propably. Uśmiechają się i dziękują za informację.
Liczebność marszu oceniam na ponad 10 000, liczebność krzykaczy, 10 aktywnych, 20 mniej aktywnych. Całkowicie zostali zignorowani, do tego stopnia ze redaktorzyny nie miały czego kręcić. A prawdy pokazywać im nie wolno, dlatego strasznie byli niepocieszeni.
|