Wyświetl pojedynczy post
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#54819
Stary 19.04.2012, 08:17
Po prostu Wiślak napisał(a):Wyświetl post
Uhum... I dlatego np: Ajaks ma specjalne ośrodki i szkółki w Afryce, kluby francuskie masowo ściągają zawodników ze swych byłych afrykańskich kolonii, Portugalczycy masowo penetrują i ściągają ludzi z Brazylijskiego rynku, a jeszcze do niedawna w Arsenalu szkolili się głównie młodzi obcokrajowcy? To też tylko przykłady "z głowy". Kadry młodzieżowych zespołów w profesjonalnych klubach dziś aż tętnią od obcokrajowców. Prawie nikt nie stawia wyłącznie na przedstawicieli własnej nacji nawet na tym etapie. Przypadek, czy chłodna kalkulacja?
Te szkółki to czysty merchandising. Gdybyś prześledził ilu chłopaków z tych szkółek rzeczywiście trafia do Ajaksu, to to są dosłownie jednostki, które mają tylko potwierdzić, że da się tam z tych "akademii" rzeczywiście trafić. Generalnie są to zabiegi marketingowo-społeczne, tzn. te szkółki najczęściej powstają w krajach trzeciego świata, aby dać tamtym ludziom pewną szansę rozwoju, propagować w tych miejscach futbol i propagować markę Ajax na świecie, jako klub, który dba o rozwój futbolu nie tylko we własnym kraju - a jeśli na tym zyskują jakiś talent, to jest tylko i wyłącznie ich zysk.

Dobry przykład, choć nieco inny, to nowo-powstała ostatnio w Polsce szkółka Barcelony, dzieci biegają pod brandem tegoż klubu, niejako "oficjalnie" w koszulkach klubu, co na pewno wpływa na to, że wzrasta poziom ich przywiązania do tej marki klubowej, a w przyszłości, po utworzeniu kilkunastu takich szkółek wzrastać będzie poziom kasy wyciąganej za pamiątki, wycieczki na ich stadion itd. A rzeczywistość jest taka, że treningi w tej szkółce to pic na wodę, raptem dwa razy w tygodniu, prowadzi je polski szkoleniowiec, nie są one kompletnie skoordynowane z tym, co się robi w hiszpańskim klubie.

Równie dobrze można powiedzieć, dlaczego takie szkółki jak Ajaksu nie powstają w Szwecji, Norwegii, Danii, czy dajmy na to Austrii i niby czemu ma służyć taki argument? Druga sprawa - kluby francuskie ściągają masowo zawodników ze swoich byłych afrykańskich kolonii? A czy nie jest tak, że w zdecydowanej większości ci chłopcy albo się we Francji rodzą, albo przyjeżdżają do kraju jako małe berbecie? I w zdecydowanej większości czują się Francuzami? No właśnie. To akurat traktuje jako popyt wewnętrzny, bowiem większość tych "transferów" z byłych czy aktualnych kolonii to praktycznie szukanie zawodników na własnym podwórku.

Można tu wręcz zapytać, czy zawodnicy w krajach, które były koloniami francuskimi mają rzeczywiście zdolniejszych chłopców od innych afrykańskich krajów, że akurat stamtąd Francuzi ich ściągają? Chyba nie bardzo. Ściągają ich, bowiem mają nadzieję - i to, jak pokazuje rzeczywistość - słuszną nadzieję, że najlepsi z tych chłopaków w przyszłości zasilą ICH REPREZENTACJĘ. A więc generalnie szkolą zawodników praktycznie w stu procentach dla własnego futbolu.

Przykład z Brazylijczykami bardzo średni, bowiem masowe ściąganie zawodników tej nacji preferuje jakieś pół świata, a Portugalczycy z Brazylijczykami są wręcz bliźniakami, wszak Brazylia była potęgą kolonialną Portugalii, więc logicznym jest ściąganie zawodników z jednego kraju, do drugiego. Zresztą tak jak w przypadku Francji, zdarza się, że później najlepsi z tych Brazylijczyków grają dla Portugalii. A jeśli chodzi o Arsenal to masz rację, z tym, że ta szkółka jest WIELONARODOWOŚCIOWA, nie ma tam jednego wyraźnie dominującego, "zdolniejszego" narodu i co ciekawe, jednym z najlepszych zawodników, który przeszedł trzy czy czteroletnie szkolenie w tej szkółce jest...Szczęsny, zawodnik polskiej narodowości, który jest tam aktualnie pierwszym bramkarzem.

Po prostu Wiślak napisał(a):Wyświetl post
Ani Polscy zawodnicy, ani trenerzy nie mają żadnej marki na zachodzie. To też nie przypadek. Gdyby dało się w oparciu o polskich zawodników zrobić i utrzymać drużynę, która odniesie trwały sukces sportowy i finansowy, a nie krótkoterminowy, jednorazowy, już dawno ktoś by to u nas zrobił.
Tutaj musimy sobie jedno wyjaśnić. Ja NIGDY nie byłem orędownikiem opierania klubu tylko na Polakach, albo tylko na cudzoziemcach, albo tylko na starych zawodnikach, albo tylko na młodzieży. Wiele razy na tym forum pisałem litanię jak powinien w polskich warunkach wyglądać perfekcyjnie skonstruowany klub piłkarski - czyli zarówno najlepsi młodzi wyszukani poprzez scouting, najlepsi młodzi z akademii, duża ilość taniej w utrzymaniu, prosperującej młodzieży na wypożyczeniach w trzech najlepszych polskich dywizjach, potem kolejno solidni ligowcy, którzy tworzą trzon drużyny na lata (zarówno Polacy, jak i cudzoziemcy - takim zawodnikiem jest zarówno Czarek Wilk, jak i Dmitrje Injac, głównie pozycje w obronie i defensywni pomocnicy), zawodnicy zagraniczni, którzy ciągną grę drużynę i wśród których jest ciągła rotacja (sprzedaż, na jego miejsce tańszy, porównywalny zawodnik), doświadczeni zawodnicy, najlepiej przez wiele lat związani z klubem, albo podstarzałe gwiazdki w stylu Ljuboji.

Z młodych zawodników i cudzoziemców w średnim wieku powinny się wykluwać ewentualne transfery wychodzące z klubu, a sam skład powinien być budowany na zasadzie "jeśli nie mamy odpowiedniego Polaka na tą pozycję, to szukamy za granicą, a cudzoziemcy powinni naprawdę podnosić poziom gry w drużynie, w szczególności poziom gry ofensywnej", podejrzewam, że podział cudzoziemców i zawodników krajowych rozkładałby się wtedy gdzieś pół na pół. Generalnie kiedyś zdarzyło mi się to lepiej opisać.

Dążę jednak teraz do tego, aby udowodnić, że polska nacja nie jest mniej zdolna od innych, wręcz "przeciwnie" - jak pokazuje przeszłość dobry polski zawodnik cieszy się potem większym zaufaniem wśród potencjalnych kupców, niż dobry zawodnik zagraniczny, w tej samej, polskiej lidze. I warto tego faktu nie lekceważyć, bo bez wielkich sponsorów (w polskich warunkach) jedyną nadzieją jest zyskiwanie finansów są właśnie wysokie transfery wychodzące z klubu i odpowiednie gospodarowanie pozyskanymi środkami.

Po prostu Wiślak napisał(a):Wyświetl post
Natomiast aby takiego zawodnika jak Lewandowski, "z polskiego rynku" wyhodować, potrzeba: najpierw go znaleźć, potem wyszkolić nie mając do tego żadnej infrastruktury, ułożyć mentalnie, ogrywać kosztem wyników i pieniędzy (wydobywając z grupy kilku równie młodych graczy, z których większość odpadnie), przekonać do zostania w klubie, gdy pojawią się oferty...
Kosztem wyników to naciągana teoria, jeśli mówimy o klubie, w którym scouting jest naprawdę porządnie zorganizowany i w drużynie nie gra z urzędu mniej lub bardziej zdolna młodzież tylko po to, żeby mówić, że "stawiamy na młodzież". Jak widać na Lewandowskim sportowo Lech raczej nie tracił. A tak jak mówiłem, moim zdaniem co zdolniejsza młodzież powinna być na wypożyczeniach, tam się ogrywać i być tam regularnie monitorowana, a szansę w pierwszej drużynie dostawaliby najlepsi z tych wypożyczeń, lub też zdecydowane perełki z ME, gdzie graliby tylko i wyłącznie 16-18 latkowie.

Po prostu Wiślak napisał(a):Wyświetl post
Skomplikowany i długi proces, nie dającej żadnej gwarancji powodzenia, więcej, o bardzo małej szansie powodzenia. I kosztowny, bo ogrywanie młodych odbija się na pozycji sportowej klubu i dochodach. Statystycznie na takiego jednego Błaszczykowskiego będzie przypadać kilkudziesięciu Nawotczyńskich, którzy tylko zmarnują czas i pieniądze, a którzy będą musieli grać regularnie przy tym modelu.
Nie byłby to proces kosztowny, jeśli ta młodzież początkowo byłaby ogrywana na wypożyczeniach, a dopiero potem wracała do Wisły i walczyła o swoje. Faktem jest, że statystycznie na jednego Błaszczykowskiego wypadałoby pewnie z kilku, albo kilkunastu zawodników, ale utrzymanie tych kilkunastu zawodników na niskich kontraktach na pewno zwróciłoby się z nawiązką poprzez sukcesy sportowe (osiągane również dzięki temu Błaszczykowskiemu), a w szczególności dzięki tym kilku milionom euro zarobionym na jego transferze.
Odpowiedz cytując