Przecież to takie oczywiste, ze w kraju gdzie połowa bezrobotnych to młodzi ludzie do 25 lat dzwonią do nich z firm państwowych z propozycją pracy za 4 tys. zł.

I tylko od nich zależy czy ją łaskawie wezmą

. A jak już się pochylą nad tymi nędznymi 4 tys. zł to w nagrodę moga przecież polecieć do Chin jak inny synuś Tuska, któremu również firma państwowa zrobiła wycieczkę na koszt podatnika a, który pracuje w tubie propagandowej wspierajacej jego tatusia.