Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3686
Stary 17.04.2012, 13:40
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Zapytam tak - po raz pierwszy Bednarz jest u nas w klubie?
A taki Kapka?

Czego niby można się było po nich spodziewać?
Dokładnie. Bardzo dziwię się zdziwieniu niektórych, że Bednarz z Kapką prowadzą własną grę, kierując się też własnym interesem. Przywołując tytuł popularnej obecnie książki George R.R. Martina: prowadzą „Grę o tron”. O wpływy, władzę i pieniądze u Bogusława Cupiała.

W Wiśle od początku zaangażowania TF trwała ostra walka wewnętrzna. To żadna tajemnica. Dziś sport to ogromne pieniądze nie tylko na zawodników, czy pracowników klubu, ale i agencji menadżerskich, różnych grup interesów. Prowizje, pensje, procenty od transakcji itd. Więc jest o co walczyć. Zmaganie te często są bardzo brutalne i bezwzględne. Wysoka stawka determinuje.

W tej walce jak pokazuje historia niestety od początku najsilniejsza jest grupa towarzysza Kapki, powiązanego z agencjami menadżerskimi takimi jak ta Adama Madziary. Bo najdłużej przez te 15 ostatnich lat utrzymywała się u żłobu. Miała i ma największe wpływy, nawet jeśli była odsuwana, to tylko na chwilę. Kapka zawsze potrafił wrócić do łask, cierpliwie poczekać na potknięcia przeciwników, prokurować je i bezwzględnie wykorzystywać. Torpedował ruchy mogące dać długofalową stabilizację. Dla tej grupy największym zagrożeniem zawsze byli ludzie z zewnątrz, obcokrajowcy posiadający wiedzę, możliwości i pomysł na trwały rozwój klubu oraz odniesienie sukcesu. Gdyby im się udało, „grupa Kapki” miałaby zamkniętą drogę do pieniędzy Cupiała, bo nie miałaby władzy, ani wpływów. Nie mogłaby dalej przeprowadzać „własnych transferów”.

Przykładowo, gdy Valckx robił transfery, to Kapka i powiązani z nim ludzie, menadżerzy, nie zarabiali nic. Bo Valckx miał własne kontakty i nie musiał korzystać z ich usług. Dlatego tacy ludzie jak Zdzisiu robili wszystko, by jak najszybciej i jak najdotkliwiej przegrał, byli tym żywo zainteresowani . Wystarczył jeden kryzys na początku sezonu w lidze, by ruszyła nagonka. Gdy przed laty Petrescu chciał ściągać „swoich” zawodników, natrafił na ścianę i opór. Szybko dostał odgórny nakaz: „Orly free transfers”.

Wisła miota się od ściany do ściany w swojej polityce nieprzypadkowo. Wbrew pozorom jest w tym logika i przyczyna. Interes agencji menadżerskich, tych bardzo konkretnych. Na każdej przebudowie, rewolucji kadrowej, wyprzedaży zawodników i zmianie koncepcji tym razem „na Polaków” menadżerzy zarabiają ciężkie pieniądze. Nic dziwnego, że podobna zmiana jest mocno forsowana. W interesie Kapki, Bednarza i powiązanych z nimi agencji menadżerskich jest więc cyrk, który obserwujemy, to, aby obecna drużyna doszczętnie przegrała, upadła. Bo wtedy będzie można ogłosić klęskę „Wisły zagranicznej”, wizji Valckxa, ludzi Holendrów i przekonać Cupiała do masowego zatrudnienia nowych, własnych. Dlatego wiele osób faktycznie zaciera teraz ręce, że Wisła będzie „bardziej polska”. Np.: menadżer Pawłowskiego, który inaczej nie mógłby liczyć na odpowiednią prowizję od przepłaconego zawodnika.

To wyjaśnia bezprecedensowe konferencje prasowe uderzające w obecną drużynę w dobie arcyważnych spotkań z Ruchem. Nikt rozsądny i odpowiedzialny takich działań nie robi. I nie próbuje w wyjątkowo chamski i bezczelny sposób oczernić poprzedników. To ma swój cel, choć inny niż próbuje się mówić.

Wisła, która wywalczyłaby jednak awans do pucharów, byłaby nie na rękę bardzo wielu osobom. Zmiany wówczas nie musiałby być równie głębokie. A i Cupiał mógłby szybciej skorygować błędne i emocjonalne decyzje z mijającego sezonu. A tak… Kapka, Bednarz oraz szara eminencja Krystian Rogala, który również ma się dziś całkiem dobrze mają znacznie większe pole manewru i możliwości działania. Dziś to oni wygrali grę o tron.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując