kacpaw91 napisał(a):

|
No dokładnie. Skoro między zawodnikiem starszym, a młodszym i do tego wychowankiem nie widać różnicy to po co ma grać ten starszy i do tego droższy? Czy Czekaj okaże się w przyszłości solidnym obrońcą to się dopiero okaże. Uryga też mi się wydaje pewniejszy, ale moim zdaniem obaj zasługują, aby grać jeżeli ich gra nie przynosi wartości ujemnej.
|
Gra tych zawodników "przynosi wartość ujemną", co pokazały choćby mecze ze Standardem. Błędy Czekaja czy Bruda kosztują punkty, a dalej pieniądze, czy miejsce w ligowej tabeli. W przeciwieństwie do większości naszych obcokrajowców, ich sportowe maksimum jest obecnie na niewystarczającym poziomie do walki o cokolwiek poza utrzymaniem w lidze.
Do ogrywania się zawodników są inne kluby. Nie muszą ogrywać się przy Reymonta kosztem wyników, pieniędzy i frekwencji.
A czy nie widać różnicy między nimi, a przykładowo Jalliensem, czy Meliksonem? Widać. To nie Brudowi czy Czekajowi zawdzięczamy ostatnie MP i piękną przygodę w LE. To nie tych pierwszych woleli przez większość sezonu wystawiać będący z drużyną trenerzy. Nikt nie trzymałby na ławce Bruda, gdyby był porównywalny do Meliksona. Nawet z Gargułą czy Jirsakiem przegrywa rywalizację o pierwszy skład.
Druga sprawa: Kryterium wartości i zasadności zatrudniania danego piłkarza nie stanowią jego zarobki, tylko to, co ów potrafi. Jak w każdej normalnej firmie. Żaden szef nie zatrudni pracownika dla jego wymagań płacowych, ale z uwagi na robotę, którą ma do wykonania i kwalifikacje, jakie posiada. Inaczej nawet ja z Wolfym moglibyśmy pojawiać się na boisku zamiast przykładowego Meliksona - bylibyśmy idealnymi kandydatami, bo dla Wisły moglibyśmy to robić nawet za darmo

Może ten obrazowy przykład do Ciebie dotrze.