Wyświetl pojedynczy post
Watts
Senior Member
 
Od: 04.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1247
Stary 15.04.2012, 17:05
Ogryzku:

Cytat:
Odpowiem tak szczerze bez ściemniania - miałem sporo wątpliwości (poszukaj moje stare posty jak chcesz). Zwłaszcza do Lameya.
To zwracam honor.

Co do reszty postu - nawet trudno się do niej merytorycznie odnieść, bo to jakiś metafizyczny bełkot, jakieś totalnie źle stosowane prawa logiki. Tylko ocierasz się o holenderski "landszaft" całej sytuacji, a brak konkretów nie pozwala mi satysfakcjonująco polemizować z Twoim zdaniem. Ale spróbuję.

Dlaczego sugerujesz, że dyspozycja zawodnika to wartość stała? Przed przyjściem do nas Jaliens zagrał 8 spotkań w poniekąd niezłym Alkmaar, a tutaj na dodatek czytam, że odpalono go głównie ze względów finansowych, a nie z powodu tak zwanego połamaństwa. Przecież jego forma (jak i forma każdego możliwego nabytku) to wypadkowa różnych zdarzeń, a transfery w sporcie raczej polegają na tym, że się nie kupuje, lecz inwestuje. Reasumując - gdybym był Valckxem, to nie widziałbym żadnych przesłanek, żeby Wisły takim zawodnikiem NIE wzmocnić. I to jeszcze tylko za cenę apanaży, bez sumy odstępnego z wyjątkiem pewnie jakiejś tam prowizji dla geszefciarza. To samo ze starzeniem się piłkarzy - przecież to nie jest żadna zasada która aplikuje się do wszystkich piłkarzy. To zawsze jest ryzyko. My zagraliśmy w Jaliensa i przegraliśmy, chociaż ja momentami widziałem w tym zawodniku profesora i kogoś godnego wydanych pieniędzy. Szkoda tylko, że zagrał może 2-3 takie mecze.

Dlaczego muszę rozpisywać się na temat takich ogólników? To brzmi jakbym tłumaczył pięciolatkowi, że jak włoży rękę do płomienia to się oparzy.

Zostawmy już Żaliensa. Dość słusznie wymieniasz Lameya, ale dla mnie to był transfer w stylu Branco. Ludzie nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć, że nie mieliśmy wcale fury złota do wydania przed walką o LM, a Lamey mógł być nawet planem, tam, C albo D. Jak nie gorzej. Od tego dyrektorem sportowym jest (był...) Holender z marką i przeszłością w PSV, żeby jakoś wykorzystywał te swoje kontakty a nie ściągał piłkarzy znikąd i to jeszcze za pieniądze. Trudno, nie udało się, choć - powtarzam - kupno ML było dla mnie świadectwem słabości Wisły i Cupiała, nie zaś amatorki w wykonaniu SV. Wiem, że to dziwnie brzmi w obliczu tego, że media jak porąbane powielają cupiałowe bzdury o bankructwie i legendarnym długu tandemu Basałaj-Valckx. Ale według mnie tak było.
Odpowiedz cytując