Markus napisał(a):

Krótkowzroczna ocena. Bo zanim Legia wychowała i szczęśliwie „wypromowała” sobie to "polskie drewno", stawiając na nie w większym lub mniejszym stopniu musiała poświęcić kilka sezonów w których miała jeszcze większe straty i gorsze dochody niż my. Wedle wszelkich dostępnych informacji, wewnętrzne zadłużenie Legii w stosunku do ITI jest znacznie wyższe niż Wisły do TF . Przypomnę, że Legia tak ochoczo stawiająca na Borysiuka i Komorowskiego w poprzednim sezonie też w ogóle nie załapała się do pucharów! To świadczy o błędzie Twojego sposobu rozumowania.
Jedną rzecz zrobili jednak wówczas inaczej i mądrzej niż teraz my: zamiast zaciskać pasa i oszczędzać na „Bednarzową modłę”, zatrzymali najlepszych obcokrajowców (Radovic, Vrodjak, Hubnik) i dokupili kolejnych „robiących różnicę” za ciężkie pieniądze: Luboję i Kuciaka. Nie szczędzili też grosza i wysokiego kontraktu dla weterana Żewłakowa. Do tego dzięki Akademii, której my nie mamy, dołożyli paru naprawdę coś potrafiących młodych typu Wolskiego i Żyry, a nie takich, którzy w decydujących momentach potrafią jedynie zawodzić i osłabiać drużynę typu Czekaja.
|
Ale też pieniądze na tych kopaczy robiących różnice mają głównie ze sprzedaży nie robiących różnicy polskich drewien. Nie zapominaj że Legia to prawie jedyny klub w Warszawie, oni z dnia meczowego zarabiają dużo więcej niż my. Mają większe przychody. Ich punkt wyjścia jest lepszy.
Jakbyś zrozumiał a nie recytował swoje formułki to wiedziałbyś że nie tyle jestem przeciwny obcokrajowcom co braku wyszukiwania takich młodych piłkarzy jak Rybus czy Borysiuk. My to olaliśmy, a Legia zarobiła na nich prawie 2 razy więcej niż z samej LE! Kto nam broni szukać młodych do oszlifowania? Bez jaj że kosztowali wagony złota! Łatwiej wiadomo pozyskać takiego Ljuboje czy Jaliensa. Tutaj wystarczy tylko kasa. Takich przebrzmiałych gwiazd jest wiele w Europie które skuczą za wysokimi kontraktami. Część z nich jeszcze może coś dać, inne już nie. Łączy ich tylko wysokość kontraktów. Wystarczy tylko mieć kasę i rozeznanie który co może dać. Valxs tu też nie był bezbłędny (Jaliens, Lamey)
Z młodymi perspektywicznymi kopaczami jest trochę gorzej. Trzeba mieć dobry scouting i dobrze ich wprowadzić do zespołu. Ale też koszt ich utrzymania przy niepowodzeniu jest niewielki. Można za to sporo zarobić (Legia) po wylansowaniu w Europie. My jednak wychodzimy z założenia że budżet będzie z gumy, albo Cupiał da. Na kontrakty "gwiazd" wystarczy bieżący zysk bez zasilania z transferów. Nie prawda. Przejechał się na tym Lech, kiedy nie grał w pucharach. Legia też wyszłaby pewnie na 0 gdyby nie mnóstwo kasy ze sprzedanego "drewna".
Być może kiedyś niektóre polskie kluby osiągną ten poziom ze zyski z dnia meczowego + marketing + prawa telewizyjne wystarczą do funkcjonowania i grania w Europie bez sprzedaży swoich piłkarzy. Na ten moment najbliżej tego jest Legia z racji (ich szczęście) bycia prawie jedynym klubem w Warszawie (cała aglomeracja warszawska ma ponad 3 mln ludzi + większa zamożność).
Wisła i Amica po szybkiej euforii związanej z dobrą grą w LE wycofują się z tego modelu. Widać zamożność Małopolski i Wielkopolski jest sporo w tyle za Mazowszem. Nie ma się co czarować. Pojawią się pieniądze to inny specjalista w jedną rundę zrobi zespół na puchary. Wystarczy płacić tylko po 500 tysięcy euro
Nas nie stać nawet na to co jest teraz, a co dopiero na jakieś zwiększanie siły ognia....
Jeszcze raz powtórzę, gdyby ten model generował sam z siebie wielkie zyski, to łasy Bogusław trwałby przy nim cały czas. Fochy na trenerów fochami, ale kasę umie liczyć.
Uważam że odchodzimy od tego modelu na "
z góry upatrzone pozycje", czyli do czasów Skorzy. Dobrze gramy w lidze, czasem spróbujemy coś pograć w Europie, i żyjemy ze sprzedaży piłkarzy. Koniunktura na piłkę okazała się fikcją. Koszt zespołu (pensje) będą dostosowane do gry w lidze a nie Europie itd.Jak zamożność społeczeństwa wzrośnie, Cupiał pewnie znowu zaatakuję LM.
(Nie mówię ze taki model mi się podoba czy też nie, ale wiele wskazuje że tak to będzie wyglądać.)