kacpaw91 napisał(a):

|
Jeżeli chodzi o tzw. "młodzieżowca" to działa już to z powodzeniem w 1. czy 2. lidze, więc chyba można to objąć także na Ekstraklasę. Nie widzę tutaj niczego co mogłoby być zabronione.
|
Twój pomysł jest debilny, bo utrwali tylko patologie naszej piłki. Piłkarza, żeby grał na jakimś poziomie trzeba wyszkolić, a nie wstawiać go na pałę do składu bo młody. Obecna Wisła spełnia Twoje wymogi - Brud, Czekaj i Uryga. Czyli co, mamy zajebiste szkolenie, nie?
Podobny pomysł w polskim żużlu spowodował swego czasu, że juniorzy podpisywali zawyżone kontrakty bo klub musiał jakiegoś wystawić, więc lepiej żeby jak najmniej przeszkadzał. Problem w tym, że po przekroczeniu wieku juniorskiego nagle okazywało się, że dla wielu z nich w żużlu nie ma miejsca. Dzieliła ich przepaść od starszych kolegów, z którymi nigdy tak naprawdę nie musieli rywalizować - w końcu byli juniorami.
Powtórzę - twój pomysł jest debilny, bo spotęguje tylko patologie, a kluby znajdą tysiąc sposobów żeby obejść takie przepisy.
Brutalna prawda: gdyby była wola, to byliby juniorzy. Wystarczyłoby zrobić jakieś sensowne boisko, zatrudnić ludzi, zapewnić im warunki do rozwoju i... czekać. Amica czy Legia jakoś same z siebie wystawiają młodych, podobnie Zagłębie ma zdolne roczniki.
Wiesz dlaczego w Wiśle grają takie lebiegi jak Brud czy Czekaj? Bo właściciel sięga myślą nie dalej niż pół roku naprzód. A niestety - na efekty szkolenia trzeba trochę poczekać. Skorża zbiera owoce decyzji podjętych jeszcze za Wdowczyka czy Urbana.