|
O ile do występów Legii w lidze ciężko mieć pretensje, bo robią po prostu to, co my rok temu, a więc starają się nie przegrywać z ogórkami i to w zupełności wystarczy na mistrza, o tyle trzeba być ślepym, żeby nie widzieć ustawiania wszystkiego pod Legię w Pucharze. Mistrzostwem dla mnie było już to jak jeszcze przed losowaniem par półfinałowych na Pepsi Arenie (co samo w sobie już zakrawa o kpinę) trenerzy Wisły, Ruchu i Arki stwierdzili, że wiedzą jak te pary będą wyglądać. Nie mylili się. Fart? Nie sądzę. Finał w Kielcach? Parodia. Mecz z Ruchem w Krakowie to sędziowski wałek, ale tak naprawdę gdyby Wiślacy się wykazali minimalnie lepszą skutecznością, to i sędzia by w awansie nie przeszkodził. No ale stało się, nie ma co biadolić. Akurat w Pucharze Polski to my orłami od lat już nie jesteśmy. I tak jestem zaskoczony zaangażowaniem 'najemników' którzy wiedzą, że i tak za 3 miesiące ich tu nie będzie.
|