wislak68

Sluchaj, jak nie potrafisz podjac rekawicy to nie rob referatu na pol strony o tym jaki to twoj wspolrozmowca jest ten nie tego. Poprostu nie pisz nic, albo powiedz ze konczysz dyskusje. Sorry, ale pisaniem "jaki to ktos jest" ani nie dowodzisz swoich racji, ani nie... pokazujesz tej swojej hipotetycznej wyzszosci intelektualnej.
Nie, nie zaprzeczam sam sobie. Jakbys nie zauwazyl, to byly odpowiedzi na
twoje pytania. Czyli staralem sie robic cos czego ty czesto nie robisz nawet z pytaniami zwiazanymi na temat. I jakbys nie zauwazyl to byly odpowiedzi maksymalnie krotkie zakonczone
wyraznym stwierdzeniem o braku checi zaglebienie sie w te kwestie... wlasnie z powodu tego ze nie na temat. Manipulacje me imie...
Haha, znowu kompleksiki? Nie, to nie tak ze ja nie jestem Ciebie w stanie zrozumiec. Ja poprostu mysle ze ty nie chcesz pisac krotko, bo twe teksty oddarte z tej papki zostaja... prawie z niczym. Ot, zieje wtedy brak argumentow.
Tak, tak. Podczas gdy ty zadawales co rusz pytania to bylo dobrze. Jak ktos inny odwazyl sie zadac pytania (
majace zwiazek z tym co napisales!) to juz tu mamy zagrywki shopenhauerskie. Uczen i sprawdzian. Tak jak powiedzialem.
Mi chodzi o to czy model szlachecki przedrewolucyjny zyskal na sile czy tez nie. Hiszpanska szlachta XX wieku to nie to samo co hiszpanska szlacha XVIII wieku. Ot, zeby zobrazowac.
Zasadnicze pytanie... czy ty wiesz co to byl Ancient Régime? Bo wydaje mi sie ze wiesz ale... tylko mniej wiecej.
No prosze, pierw gdyba ze i tak nic nie zrozumiem, a potem jak przychodzi co do czego to sam nie rozumie. Albo udaje. To sie nazywa chowanie glowy w piasek. Jak Ci napisze definicje penetracji (seksualnej), to tez odpowiesz ze to nic nie wyjasnia?
To nie belkot* tylko to co w swoich pracach pisza Marx, Lenin, itd. Ech, tak to jest jak sie rozmawia o rzeczach o ktorych nie ma sie pojecia.
*to znaczy jest to belkot, ale nie ze wzgledu na to ze nic nie wyjasnie, tylko ze wzgledu na to ze... nietrafnie ocenia rzeczywistosc
Ogolnie, caly twoj post to (jak zawsze) 90% mowy trawy, czyli gadanie o niczym. Kilka co latwiejszych kwestii jest przez Ciebie podtrzymane, wiekszosc tradycyjnie przemilczana lub zignorowana. Sorry, ale to wyglada tak ze poprostu bierzesz to na co umiesz (jako tako) odpowiedziec a reszte zostawiasz. Do tego w momencie gdy zaczely sie moje pytanie to juz nagle trzeba konczyc bo gdybamy ze nie zrozumiem.
P.S
Niech zgadne, lata spedzone na nauce, praca (i pensja) nie taka jaka sie oczekiwalo (po tylu latach nauki) i... logiczne w tym wypadku zgorzknienie i arogancja. Mam racje?
Masz racje, ta dyskusja nie ma sensu. Tym razem juz ostatniecznie
bez odbioru.