Wyświetl pojedynczy post
Tominho
Senior Member
 
Od: 07.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1248
Stary 10.04.2012, 23:34
Gra naszej drużyny mi się podobała, wreszcie widziałem kilku zawodników, którzy naprawdę chcieli wygrać. Ale niestety musiały być wyjątki, które w ch.uju miały wynik meczu...

1. Paljić sprokurował karnego (Co innego, że go nie było. Niestety sędzia Borski wyznaje zasadę nietykalności w polu karnym, lecz mimo wszystko jest niekonsekwentny w swoich działaniach. Inaczej, jest po prostu sędzią ch.ujowym!). Paljić od czerwca przestaje być piłkarzem Wisły, więc wcale nie dziwi mnie jego zachowanie na boisku.

2. Biton nie strzela karnego (po części nie jego wina, bo Perdjić wyszedł z bramki tak, jakby za jego plecami za chwilę miało być tsunami) i gra MEGApadakę po wejściu na plac gry. On również ma do odbębnienia jeszcze 3 miesiące w Wiśle...

3. Nunez każdą piłkę próbuje przetrzymywać jak najdłużej, czeka aż sędzie zagwiżdże faul. Moim zdaniem pomocnik powinien tę piłkę podawać do partnerów z drużyny, widocznie w Argentynie inaczej uczą gry w piłkę. Mało tego... Nunez strzela karnego w sam środek bramki po czym zaciska pięść i wyraźnie się uśmiecha. Zaj.ebisty sposób na zemstę na klubowych działaczach, którzy nie widzą go w kadrze na przyszły sezon...

4. Kirm (który często wykonywał karne i ma ważny kontrakt z Wisłą) postanowił sobie wymyśleć kontuzję aby uciec od odpowiedzialności... Obwiązał nogę popularnym stretchem i ledwo doczłapał się do środka boiska, aby tam wspólnie z pozostałymi graczami walczyć (w jego słowniku to słowo nie występuje) o awans do finału PP.

5. Garguła - czyli milioner w naszej drużynie. 70% jego podań, to zagrania w kierunku Diaza/Czekaja i chowanie się za środkowymi pomocnikami Ruchu. K.urwa! Kto go nazwał rozgrywającym i w czasach juniorskich kazał szkolić się na tej pozycji?! Wszedł 18-letni Uryga i zachowywał się tak jakby miał na koncie 300 meczów w Ekstraklasie. Brał odpowiedzialność na siebie i na spokoju grał przed parą stoperów Czekaj/Diaz. Garguła może się od niego uczyć...

Czas na obserwacje z rzutów karnych w wykonaniu piłkarzy Ruchu. Każdy z nich wykonał swoją jedenastkę bardzo pewnie (oprócz jednego, który nie strzelił). Oczywiście każda drużyna musi mieć też bramkarza. Skoro piłkarze dobrze wykonywali jedenastki, to bramkarz też chciał koniecznie zaistnieć. Przy każdym karnym wychodził 3 metry za linię bramkową i aż dziw bierze, że wiślakom udało się wykorzystać aż 5 jedenastek! Oczywiście Pan Borski zauważył to dopiero przy karnym Genkova, ale zapomniał spojrzeć na bramkarza Ruchu, kiedy karnego wykonywał Biton (wtedy to było chyba nawet 5 metrów od linii bramkowej).

Mam jeszcze dwa zastrzeżenia co do Probierza. Po pierwsze - dlaczego zdjął Jirsaka, a zostawił na boisku Gargułę?! Jirsak z konieczności grał dzisiaj wysuniętego prawego obrońcę, a i tak nieźle sobie poradził. Po drugie - dlaczego Paljić grał przez jakieś pół godziny jako prawy obrońca?! Nie dość, że gość nie potrafi grać na lewej stronie defensywy, to jeszcze zagrał na prawej. Również po tamtej stronie "zrobił" karnego (po raz kolejny piszę, karnego, którego nie było). Może myślał, że w momencie kiedy "faulował" Janoszkę był na lewej stronie boiska (z przyzwyczajenia), a zawodnik z Chorzowa wbiega mu za plecami w pole karne...

To, że nie zagramy w pucharach może mieć jeszcze większe konsekwencje. Tacy piłkarze jak Genkov czy Melikson prawdopodobnie będą chcieli odejść, bo gra o Mistrza Polski w nowym sezonie nie jest dla nich szczytem marzeń. Ponadto możliwość gry w Europie mogła być magnesem dla piłkarzy, którzy mogliby nas wzmocnić w letnim okienku transferowym. Teraz zamiast przykładowo Celebana czy Pazdana będziemy walczyć o Banasia czy Stawarczyka.

edit: Borski jest z Warszawy, więc woli aby Legia ograła w finale Ruch niż żeby ewentualnie przegrała w nim z Wisłą. Jeszcze jedno... Cały czas czepiał się naszych piłkarzy, że źle ustawiali piłkę przed wykonaniem karnego. Ale cóż... Niebiescy pewnie byli tak uczciwi, że nic a nic nie kombinowali przy ustawianiu futbolówki. Co więcej, przed pierwszym karnym dla Ruchu wyraźnie upominał Pareikę, aby nie wychodził z linii bramkowej. Najwyraźniej emocje wzięły górę i po prostu zapomniał o tym powiedzieć golkiperowi chorzowian!

Ktoś tu ładnie zauważył... Garguła znowu znalazł sobie kumpli w przeciwnej drużynie i razem z nimi świętował pod sektorem gości awans do finału.
Ostatnio edytowane przez Tominho : 10.04.2012 o godz. 23:47.
Odpowiedz cytując