|
Co by nie mówić Wisła jest specjalistką od pięknych porażek. Idealny klub dla kibiców-masochistów. Tu nigdy nie ma tak, żeby przegrać bez złudzeń do końca. Zawsze musi być dramaturgia i danie dupy w ostatniej chwili. Czasem pełne emocji chwile trwają 90 minut i wszystko się rypie w ostatniej chwili, czasem trwa to 180 minut (Lazio, Tbilisi) a czasem 210 minut i karne (Vaalerenga i Ruch) a czasem cały sezon kibicowania w ....u przez jedną akcję (Jop). Owszem zdarzają się wyjątki jak Saragossa czy Parma ale raczej potwierdzające regułę klubu skazanego na wieczne piękne porażki...
Chociaż te karne były raczej żenujące a nie piękne, no i oczywiście z dramaturgia a jakże. Ruch zdecydowanie lepiej wykonywał jedenastki.
Ostatnio edytowane przez thechris : 10.04.2012 o godz. 22:47.
|