archi33 napisał(a):

|
Zadajcie sobie pytanie czy aby napewno Kaczynski mial tak duze poparcie i znaczenie,zeby zalezalo komus na zamachu?Moja odpowiedz brzmi nie!Swiat smial sie i patrzyl z politowaniem na Kaczynskiego.Kazdy wiedzial ze nastepne wybory przegra w cuglach,tak jak jego brat nieszczesnik przegral.Napewno sa jakies niedopowiedzenia i niedociagniecia,ale zamach?Bzdura.
|
Na wstępie napiszę, że nie przesądzam o przyczynach katastrofy. Nie wykluczam błędów ludzkich, ale daleki jestem też od odrzucenia z góry tezy o zamachu. Co do cytowanego posta, to odpowiadam, bo aż mnie telepie...
1) Jako prezydent miał bardzo duże znaczenie, szczególnie w regionie, gdzie budował koalicję z państwami Bałtyckimi powiększoną o Węgry i Czechy, a także Ukrainę. O tym, że Lech Kaczyński był liderem przywódców państw z tego regionu świadczą choćby wydarzenia z wiecu w Tbilisi. W ogóle sama twarda postawa w stosunku do sprawy "gruzińskiej" już od razu musiała budzić zgrzytanie zębami i tupanie nogami w Moskwie. Sam fakt skupienia wokół Polski koalicji byłych republik radzieckich musiał budzić w Rosji złość.
2) Piszesz, że świat się śmiał. Gówno prawda. To że w polskich mediach niemal do wydarzenia roku mianowano informacje z bananowych republik, gdzie krytycznie wyrażano się o prezydencie bądź sumarycznie o braciach, nie oznacza że tak było naprawdę. Skala tego przekazu została w Polsce spotęgowana do granic możliwości. Gdybyś wychylił nos poza oglądanie TVN-u i zadał sobie np. trud przejrzenia raz na jakiś czas prasy brytyjskiej czy amerykańskiej, to nagle stwierdziłbyś, że na przykład (o zgrozo!) z takiego Sarkozy'ego śmieją się i śmiali dużo częściej.
3) Przypominam, że w 2005 roku też już przegrał bankowo wybory prezydenckie, a jak się skończyło mam nadzieję, że pamiętasz. Nie wiesz co stałoby się w okresie od kwietnia do października 2010. Nie wiesz jak przebiegłaby kampania i jakby się skończyła. W ogóle, to mało wiesz. Od faktów na ortografii i interpunkcji kończąc.