|
Kto musiałby powiedzieć, że wydawaliśmy spore pieniądze na kontrakty i że naprawdę nie ma kasy aby wszyscy uwierzyli? Czy wszyscy uwierzyliby w oficjalne sprawozdanie finansowe? Nie. Naprawdę to nic sensacyjnego, że Wisła może być ostro pod kreską. Ja rozumiem zawód z powodu różnych decyzji działaczy, czy właściciela, ale nie trzeba wszędzie szukać spisków.
Zastanówcie się, czy korzystne byłoby psucie wizerunku klubu poprzez zaległości w wypłatach? I tak rachunki trzeba zapłacić, więc nie sądzę, aby to było korzystne dla właściciela. Jeżeli naprawdę wierzycie, że on zarabia świetne pieniądze na Wiśle to dlaczego miałby robić wszystko, aby tracić to źródło zarobku? Opierając się na tym, na poprzednich sprawozdaniach i na podawanych liczbach przez różne media przez wiele lat (nie tylko dotyczących naszego klubu) zdawało mi się dziwnym to, że przez rok nikogo nie sprzedaliśmy płacąc wyższe niż wcześniej kontrakty. Już wcześniej mnie to zaintrygowało. Myślałem jednak, że wyjdziemy na zero, a jak nie to sprzedamy Meliksona. I to prawdopodobnie było nasze zabezpieczenie. Kto wie: być może łudzono się, że Melikson nie będzie miał ani fatalnej rundy, ani nie złapie kontuzji. A skoro tak to pójdzie za podobną kasę, którą nam ktoś proponował.
Na sytuację naszego klubu warto spojrzeć również z perspektywy całej polskiej piłki. Mówi się o ogromnym długu wewnętrznym Legii. Na Lechu sezon bez pucharów odbija się fatalnie. Solorz prawdopodobnie nie jest chętny dokładać sporych pieniędzy do Śląska.
Wiem, że nikogo nie przekonałem tym postem. Jednak chociaż przyjmijcie do wiadomości, że ta wersja prezentowana przez klub może być prawdopodobna. To, czy jest prawdziwa najlepiej żeby każdy sam sobie rozważył.
|