FraMat napisał(a):

|
Należało, nawet po porażkach, zostawić Maaskanta wraz z Moskalem i wesprzeć ich, jeszcze bardziej wmacniając drużynę, zamiast szukać kwadratowych jaj i tworzyć mity o wpędzeniu Wisły w długi.
|
Myślę, że należało kilku nowym, podstarzałym (doświadczonym!) zawodnikom zaoferować bardzo wysokie, dwuletnie kontrakty. Drużyna byłaby solidnie wzmocniona. Oczywiście z myślą o przyszłej edycji Ligi Mistrzów.
Abstrahując od tego, jak obecnie gra drużyna, to strasznie irytuje mnie podejście typu: "głupi Cupiał kasy nie chciał dać!". Z wielu źródeł wiadomo, jak przebiegała budowa tej drużyny. Wystarczy zresztą spojrzeć na skład, by móc wydedukować wnioski podawane przez prasę. Otóż - tak wysokich kontaktów dla tak wielu zawodników jeszcze nie było. W letniej przerwie nie sprzedano żadnego kluczowego zawodnika, za którego klub mógłby otrzymać konkretne pieniądze. Nie pozyskano również sponsora strategicznego. Wniosek jest więc dość prosty - pieniądze na kontrakty musiała pójść a) z zewnętrznych zysków(kasa z LM) b) z kieszeni Cupiała. Jako, że druga opcja jest mocno wątpliwa, to wybór jest oczywisty.
Niejaki Valckx(tak chwalony przez niektórych) podjął ryzyko. Do swojego pomysłu przekonał wszystkich. Holender musiał być pewien, że jeśli to się nie uda, poleci jego głowa.
Może lepiej to wytłumaczyć na przykładzie - powierzasz swoje pieniądze jakiemuś cudakowi. Namawia Cię do pewnych ruchów, które otworzyłyby Ci drogę do uzyskania fortuny, chociaż jest to owiane ryzykiem. Zgadzasz się. Okazuje się jednak, że zostałeś konkretnie zadłużony i zamiast fortuny musisz dopłacać. Co robisz? Czekasz aż w naturalny sposób wygaśnie Wasza współpraca, czy może jednak dajesz mu kolejne pieniądze, żeby ryzykował na Twój koszt?
Oczywiście - wina leży po obu stronach. Wiedząc, że brak sukcesu może wpędzić klub w tarapaty finansowe, nikt nie powinien się zgodzić na taki plan. Valckx jednak zaryzykował i przegrał. A Wisła musi teraz łatać dziury.
Ciekaw jestem, FraMacie, czy też byłbyś skłonny wywalać własne środki na klub piłkarski, wiedząc, że w perspektywie masz ratowanie tego klubu - również z własnej kieszeni.
Aha, pewnie zaraz pojawi się argument, że przecież przy wzmocnieniach i wygranej ze Standardem oraz w lidze, klub wyszedłby na prostą. Cupiał w biznesie chyba nie jest hazardzistą. I dobrze. Bo gdyby był, to być może po takich zabawach, ten klub na lata pogrążyłby się w tarapatach finansowych.