Ruch jest o dwie klasy lepszy. Na 10 meczów wygrałby z Wisłą co najmniej 9 bo jeden przez przypadek drużyna o 2 klasy słabsza jak Wisła - mogłaby szczęśliwie zremisować lub nawet wygrać. Ale w pozostałych 9 Ruch wygrywa i to tyloma bramkami ile chce.
Po przypadkowej bramce na 1:1 Wisełki, Ruch przestał grać na chodzonego i goście z Krakowa nie wiedzieli co się dzieje. Mniej więcej tak samo nie wiedzieli co się dzieje na Cyprze po przypadkowej bramce Wilka. Przez pół godziny chyba raz Wiślacy przeszli połowę. No i w końcówce jak już było 3:1 płaska wrzutka Meliksona... Tyle.
Ogólnie ciężko być rozczarowanym wynikiem bo gdyby to były równorzędne drużyny to można by się martwić wynikiem. Przy dwóch klasach różnicy nie ma zmiłuj się - wygrywa regularnie ta lepsza.
Barti napisał(a):

|
Garguła wzbudza we mnie autentyczną agresję. Tępy, głupkowaty uśmiech błąkający się po twarzy. Nie widać po nim ani cienia sportowej złości. Ta siermięga ubiera opaskę kapitana, którą kiedyś nosił Reyman. Przybija jak gdyby nigdy nic piątką schodzącemu Piechowi. Po meczu uściski z piłkarzmi Ruchu. Czy tak zachowuje się kapitan po przegranym meczu?!!!!!!!!! Trzymajcie mnie...
|
Jakbyś kasował 300 tys Euro i mógł się opierd**ć i nikt by niczego od Ciebie za tą kasę nie wymagał to też byś chodził z bananem na twarzy i klepał w swej radości wszystkich na około.