Czyli okazało się, że moje obliczenia były optymistyczne, bo okazuje się, że Iliev, czy Genkow mają więcej niż zakładałem.
Cytat:
Jaliens 400 tys. euro, w przedziale 300-400 tys.: Nunez, Lamey, Iliev, Pareiko, blisko tego Genkow. W przedziale 200-300 tys.: Jovanović, Chavez, Melikson, Paljić. W przedziale 100-200 tys.: Sobolewski, Garguła (na motywacyjny nie wyciągnie więcej niż 200 tys.), Kirm, Wilk, Jirsak, Jovanić, Bunoza, Boguski. Małecki poniżej 100 tys. euro. Plus śmieszne kontrakty: Czekaj, Szewczyk, Brud, Kurto i inni młodzi.
Do tego dochodzą Biton i Diaz (obaj razem minimum 400 tys. euro).
Paljić przyszedł z drugiej ligi niemieckiej, więc musiało mu się to opłacić.
Mnie wychodzi na samych zawodnikach ponad 5 milionów euro. Do tego dochodzą pensje trenerów, lekarzy, masażystów, sekretarek, specjalistów od marketingu, itp. W większości to są małe pieniądze - po kilka tys zł. Jedynie duże ma trio Maaskant - Valckx i Basałaj. Łącznie na upartego wyszłoby ponad 6 milionów euro.
Ktoś wyżej napisał, gdzie podziała się kasa za Marcelo, Brożków, Głowackiego. Tyle, że trzeba pamiętać, że Wisła grała na Hutniku i w Sosnowcu. Do tego dochodzi spora kasa wydana w lecie 2010 (na Jovanicia, Bunozę, Cikosa, Riosa, Wilka - ponad milion euro). Valckx przeprowadził trzynaście transferów (łącznie z pensjami, prowizjami, jego pomysły kosztowały do czerwca 2012 r. minimum 8 mln euro) - ci piłkarze zarabiają dużo więcej niż poprzednicy i to widać, do tego spore kwoty za podpis i dla agentów zawodników - Jaliens pewnie za podpisik dostał z 200, 300 tys. euro, Iliev, Pareiko, czy Lamey też, itd.
Brak sponsora na koszulkach, brak sponsora w nazwie stadionu, mała frekwencja, zły marketing, odpadnięcie z APOEL-em + znaczny wzrost utrzymania drużyny powoduje, że te kontrakty mogą nie mieć pokrycia.
|
Przecież zysk z LE jest śmieszny jak nawet na Polskie warunki, więc te pieniądze na co niby mają wystarczyć? Mnie ciekawi jedno. Przez tyle lat Cupiał nie szalał na rynku transferowym przed eliminacjami LM - oprócz 2004 r. nie robił poważnych transferów (wówczas wiadomo, że żadne transfery by nie pomogły w wyeliminowaniu Realu), sprzedawał najlepszych graczy - nawet w 2009 r., gdy była pierwsza okazja po reformie na łatwiejszy awans do LM, Cupiał zamilkł na rynku transferowym. Aż nagle przyszedł Basałaj, potem Valckx, Cupiał im uwierzył, wydał najwięcej kasy w ostatnich latach i na tym przejechał się, bo okazało się, że podarowanie najwyższych kontraktów w historii Wisły takim kopaczom jak Jaliens, Lamey, Iliev, Genkow, Nunez i piłkarzowi Pareice nie wystarczyło na przejście biedniejszego od Nas APOEL-u.
Przez tyle miesięcy był lament na forum, że Cupiał nie daje, a Rada Nadzorcza niszczy Wisłę. Jak wreszcie były konkretne transfery, okazało się, że kibice zmienili front i twierdzą, że wydanie kilku milionów euro w krótkim okresie czasu jest zbyt małą kwotą, aby przejść APOEL i być dominatorem w Ekstraklasie. Niektórzy myślą, że wydanie pieniędzy jest 100% pewnikiem do sukcesów. Popatrzcie lepiej na najlepsze ligi na świecie. Newcastle wydał grosze na takich zawodników jak Ba, Tiote, Cabaye, czy Krul, a jest w tabeli o jedenaście punktów wyżej od Liverpoolu, który w krótkim czasie wydał ponad 100 mln funtów na transfery i żaden z tych piłkarzy nie jest wart tyle ile za nich zapłacono (Carroll, Downing, Henderson, Adam i nawet Suarez, który daje dużo mniej The Reds niż taki Ba w NUFC). Czy Manchester United powinien mieć szanse na skuteczną rywalizacje patrząc na kwoty wydane przez City (zwłaszcza) i Chelsea w ostatnich miesiącach? Też nie, a to United będzie prawdopodobnie mistrzem. Czy w lidze francuskiej - kopciuszek Montpellier rywalizuje jak równy z równym z bogaczami z PSG, a daleko w tabeli zostawił takie potęgi jak Lyon i Marsylię.
Valckx miał kilka milionów euro na wydanie i uważam, że jeśli ma takie kontakty jak wszyscy o tym mówią, to mógł lepszych zawodników sprowadzić. Patrząc obiektywnie, na trzynaście transferów jedynie Melikson i Pareiko w skali szkolnej zasługują na piątkę, a reszta na co najwyżej dwójkę. Mnie nie interesuje, że Lamey dziesięć lat temu był wielkim talentem. Mnie interesuje, że w Wiśle grał bardzo słabo.