Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
TSW_forever
Member
 
Od: 01.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#19919
Stary 01.04.2012, 10:53
zajacek napisał(a):Wyświetl post
Cieszę się na merytoryczną dyskusję, "Nibylandia" została zaśmiecona przez krzykaczy "Cupiał be, Cupiał daj kasę"
Sytuacja finansowa WSZYSTKICH polskich klubów jest zła, a już Lecha wyjątkowo :
1. Lech - w przeciwieństwie do Wisły nie ma tam dobrego wujka z dużą kasą - dziura w budżecie wprost zagraża istnieniu klubu. W lecie będzie wyprzedaż i nie tylko Rudniew pójdzie pod młotek.

Hmmm - "Lech" w sumie jakąś tam osłonę w razie zawirowań ma. Amica to dość duża grupa kapitałowa, o stabilnej pozycji rynkowej. Aktualnie kurs akcji na GPW ma się bardzo dobrze (kupując np. je w październiku 2011 i trzymając do dzisiaj - można było podwoić kapitał). Zatem kondycja i perspektywy firmy są bardzo dobre. To, że Rutkowski oczekuje, że biznes piłkarski ma zarabiać sam na siebie - to jest przecież normalne i za podejrzaną należałoby uważać odmienną filozofię jakiegokolwiek biznesmena. Należy pamiętać przy tym, że "Lech" jest klubem miasta i całego regionu - w razie czego mogą liczyć na Grobelnego, czy innych przedsiębiorców (np. syn Kulczyka jest ich sympatykiem). W Wiśle sytuacja jest skomplikowana. Niby skala biznesu TF jest większa niż Amiki - ale jest on finansowany w bardzo dużym stopniu kapitałem obcym (kredyty, leasingi, obligacje i inne lewarowe produkty) i co za tym idzie skala ryzyka jest nieporównywalnie większa niż w przypadku Amiki. Wystarczy rok kryzysu, jak np. w 2009 roku i już losy Spólki wiszą na włosku (wystarczy nerwowy wierzyciel i prosta droga do straty kontroli nad spółką przez Cupiała). To jest pokłosie wiary w niekończące się wzrosty rynku, które położyły już na łopatki niejednego wydawałoby się dużego gracza. Na szczęście 2010 i 2011 rok był dla TF dobry - co trochę dało oddechu Bogusiowi (bo pamiętam jak tam jeździłem 2 lata temu, to nawet szeregowi pracownicy wydawali się nieżle posrani)...

2. Legia prędzej czy później zostanie sprzedana, a właściciele ITI będą musieli się pogodzić ze 100 mln stratą. Tymczasowo i tak generuje największe przychody w lidze.

Sprzedaż Legii przez ITI, to mrzonki. A kto miałby to kupić ? Takich frajerów na dzisiaj w Polsce nie widać. Co najwyżej może wchodzić w rachubę opcja kielecka, kiedy Klicki oddał akcje Korony miastu za symboliczną złotówkę (mimo tego w Kielcach na pewno nie traktują tego "zakupu" jako najlepszej inwestycji). Legia - owszem ma aktualnie (tylko ostatni rok, bo wcześniej nie) największe przychody w lidze, ale co z tego skoro koszty są prawie zawsze dużo większe. Nawet jeśliby założyć, że w ostatnim roku dzięki : sponsorowi na koszulkach, dobrej grze w pucharach, bardzo dobrej frekwencji, frajerstwu Miasta z umową odnośnie Pepsi Arena, oraz dużym przychodom z transferów - udałoby się zrównoważyć koszty i zrobić wynik w okolicach ZERA. To na dłuższą metę nie uda się tego kontynuować. No chyba, że załapaliby się do fazy grupowej LM. Ale bardziej możliwy scenariusz jest taki, że szybko znajdą się w sytuacji podobnej do aktualnej Wisły. To znaczy po kilku latach wyprzedaży najbardziej perspektywicznych grajków, obudzą się z ręką w nocniku tzn. z zagranicznym szrotem w wieku przedemerytalnym, który dodatkowo obciąża budżet znaczącymi kontraktami.

3. Paradoksalnie gorzej jest w Wiśle, w tym sensie, że właściciel nie godzi się z utratą wpompowanej do Klubu kasy, a jednocześnie wobec klęski rozbuchanego budżetu za 2011 potrzebne będą drastyczne oszczędności i sprzedaż zawodników.


Ja bym poczekał odnośnie oceny czy faktycznie była taka klęska. Nie spodziewam się gorszych wyników niz w poprzednich latach. Przecież w końcu graliśmy na swoim stadionie. Frekwencja nie powalała, ale te min. 15 000 było prawie na każdym meczu, więc jakiejś tragedii nie ma. Z pucharów wpływy powinny być znaczące (coś koło 4 mln euro). Był MP więc z praw telewizyjnych jakas kwota powinna skapnąć. Na pewno możemy mieć problemy z płynnością finansową - wobec zamrożenia przez UEFA kwoty za puchary i przegranego sporu z Mandziarą. Sprzedawać to my na dzisiaj nie mamy za bardzo kogo. Ważny jest zdrowy rozsądek w kontraktowaniu kadry na nowy sezon, żeby nie powtórzyć błędu Amiki z tego sezonu (po wcześniejszym nie zakwalifikowaniu się do pucharów).

4. Ciekawy jestem finansów Polonii - według mnie JW nie wytrzyma finansowania tego klubu (gdyż absolutnie nie jest tak bogaty, na jakiego pozuje - wyceny jego majątku dla Forbesa i Wprost są abstrakcyjnie zawyżone i są zwykłym PRem). Bez sukcesu sportowego, za rok dwa z Polonii zrezygnuje.

Ja o JW bym się nie martwił. On wbrew pozorom pieniądze liczyć umie. Co z tego, że komuś da wysoki kontrakt - jak jednocześnie od samego początku go rozlicza z niego. Taki Smolarek dostał niby rekordowe 400 000 ojro, ale przyszedł za darmo i ile pograł ? Klub Kokosa jest nieprzypadkowy. Gość jest w stanie zapłacić ile ktoś siebie wyceni, ale jednocześnie oczekuje w drugą stronę usług na adekwatnym poziomie. Nie ma ich ? To papa - taki Bonin cos może o tym powiedzieć. Podobnie jak z Sobiechem - wszyscy się pukali po czole, że JW płaci za grajka z ligi polskiej milion ojro, a czy dopłacił do interesu ? Pomijam już, że taki deal jak z Mierzejewskim, to mógłby zrobic tylko Wojciechowski w naszej lidze (relacja cena/jakość). Tego Dwalischwiliego kupił za jakieś drobne (200 tys. ojro), kiedy rok temu kiedy Wisła sie do niego przymierzała, to na tapecie były kwoty powyżej miliona ojro.
Majątek Wojciechowskiego oszacować nie tak trudno, zwłaszcza, że JW Construction notowana jest na GPW. Aktualna kapitalizacja to około 335 mln zł, a on ma około 63% w akcjonariacie. To mamy
około 211 mln. Jakie ma inne aktywa poza JW Construction ? Na pewno trochę nieruchomości komercyjnych, pewnie gotówki też przez te kilkadziesiąt lat działalności mu się trochę uzbierało. Ogólnie biedny nie jest. Dopóki go to będzie kręciło futbolu nie odpuści. To jest mentalność człowieka, który nie zejdzie ze sceny dopóki nie pokaże, że osiągnął to co chciał.


5. Solorz nie jest kibicem, chciał poprawić sobie wizerunek poprzez inwestycję w Śląsk, ale zakładał samofinansowanie klubu (może przy umiarkowanie niskich dotacjach z miasta i od niego samego). W kontekście podnoszącego się smrodku wokół relacji obu właścicieli nie zdziwiłbym się, gdyby ze Śląska wyszedł i zostawił klub miastu.

To całkiem realny scenariusz. Solorz tam się do piłki nie pchał. Zgodził się na zasadzie, że miasto mu da działkę pod hipermarket i część zysku może iść na klub. A on przy tym ugra jakieś swoje dodatkowe biznesy z Dutkiewiczem. Jednak inwestycja nie wypaliła (brak finansowania). Na pewno tez w dużej mierze wpłynęło na niego,że lobbował w tej sprawie Schetyna, który na owe czasy był bardzo wpływowy w PO. Teraz jego pozycja w partii i kraju znacznie spadła. Solorz sfinalizował rekordową transakcję zakupu Polkomtela, co związane było z ogromnym lewarem finansowym. Na chwilę obecną nie w głowie mu jakieś głupoty z wywalalaniem kasy w błoto (czytaj polska piłka nożna).

6. O innych klubach pisać też można, ale konkluzja jest jedna - w polskiej piłce ligowej jest dramatycznie źle pod względem finansowym i wszyscy będą równać w dół do poziomów bilansujących się budżetów.

Tylko gdzie są te bilansujące się budżety ? Na pewno nie w Koronie. Ruch jest notowany na New Connect i miał 11 mln straty. Zarząd wymyślił, że przedłużą rok obrotowy, wzięli pożyczkę od miasta Chorzów w kwocie 2 mln zł, a Prezydent wydzwaniał po największych firmach w mieście z prośbą o wsparcie mające ratowac klub. I to być może będzie MP. Tylko gdzie tu są podwaliny organizacyjno-finansowe ? Przecież to bankrut. Może uda się sprzedać Piecha, Jankowskiego i jakoś ugasić pożar, ale w przyszłym sezonie może już nie być takich nowych Piechów i Jankowskich, i co wtedy ?


A propos budżetów - w kontekście spółek sportowych chodzi o sumę PRZYCHODÓW, a nie kosztów, zresztą jest to logiczne, bo planując BUDŻET nie zakładamy straty - ergo planowane przychody muszą co najmniej pokrywać koszty. Z takiej definicji wynika , że nie ma w Polsce "Wielkiej trójki" - przychody na poziomie 30-40 mln mają (lub mieli) Polonia, Zagłębie czy Bełchatów. Można natomiast dywagować o istnieniu "Wielkiej czwórki" - Lech, Legia, Polonia, Wisła z wydatkami na płace około (lub ponad) 30 mln złotych - znacząco więcej, niż następne w kolejności polskie kluby.
Próbowałem robić jakiś czas temu długoterminową prognozę przychodów pewnego klubu piłkarskiego ekstraklasy i zapewniam Cię, że to karkołomna sprawa. Przestrzał bardzo duży już po 1 roku prognozy. Na przychody klubu wpływ ma wiele czynników niepewnych. Zasadniczo przychody operacyjne składają się z 3 głównych źródeł :
- prawa telewizyjne (C+)
- przychody z dnia meczu (karnety, bilety + sprzedaż innychtowarów/usług)
- umowy komercyjne (reklama i sponsoring)

Do tego dochodzą ewentualne dochody z transferów i jeśli klub gra w pucharach europejskich, honoraria z UEFA.
Prawie każdy z tych segmentów jest wróżeniem z fusów - zależy od wyników sportowych, jak i innych trudno uchwytnych zalezności. Przykładowo był trend,że wpływy z transmisji telewizyjnych w historycznym ujęciu ciągle rosły. Teraz mamy mieć EURO 2012 więc mogłoby się wydawać, że będzie boom na piłkę. Tymczasem ostatni kontakt Ekstraklasy S.A. z Canal + to o jakies 30% gorsze warunki. Podobnie z frekwencją - wystarczy jakiś protest czy ogólne klapnięcie i już prognozy biora w łeb. Tytularny sponsor ekstraklasy - teraz jest, wcześniej parę sezonów go nie było. Podobnie klienci komercyjni - tam umowy sa zazwyczaj bardzo krótkoterminowe. Taki np. Weglokoks w Ruchu - rozmowy toczyły się ponad rok, a weszli na razie na 3 miesiące (do końca sezonu). Co będzie dalej ? Bądź tu mądry i pisz wiersze. Jeszcze bardziej nieprzewidywalne są kwestie transferowe....Dlatego w realiach polskich klubów pikarskich - budżet tworzy się na bazie kosztów, które są znacznie łatwiejsze do uchwycenia i bardziej stabilne. Oczywiście próbuje się na to nakładać prognozę przychodów, żeby ten budżet się bilansował, ale rzadko kiedy w praktyce to się udaje...
Odpowiedz cytując