thechris napisał(a):

|
Byłem na takim meczu gdzie Wisła miała samą młodzież, była osłabiona... a Legia bardzo mocny skład. I szczęśliwie wyrównaliście na 2:2 po wymyślonym przez sędziego rzucie rożnym w ostatniej minucie. To był chyba początek sezonu 97/98, jeszcze przed przyjściem Telefoniki. Pamiętam, że Wiślacy byli wtedy dla mnie - młodego chłopaka - bohaterami. Pomimo pechowego remisu to byli dla mnie zwycięzcy. Niesamowicie waleczni. Żeby patrzyć na dzisiejszą Wisłę nie mam ochoty wstać z kanapy żeby przełączyć TV na odpowiedni kanał. Ja nie pamiętam takiej żenady na R22 z Legią jak dziś więc to jest więcej niż 15 lat.
|
Pamietam ten mecz , akurat konczylem go ogladac na winklu skad był wykonywany ten wyimaginowany rzut rozny (od strony basenu) i jesli mnie pamiec nie myli Czereszewski walnal ta bramke.
Jak ja go szczerze nienawidzilem ,a wszyscy wislacy zostali pozegnani szczerymi oklaskami .
Pojde jeszcze krok dalej i przypomne czasy gdy trenerem byl Musial mielismy najwieksza frekwencje w lidze -srednia okolo 12k co na tamte lata bylo naprawde duza liczba,a liczba nie brala sie z pieknej gry, magicznych zawodnikow(bo takowych nie bylo) tylko z tego, ze tamta ekipa miala JAJA takie jakie naszym obecnym grajkom moga wyrosnac jedynie po transplantacji.