lazy napisał(a):

rw88,
Od 2 meczy Wisła nie istnieje w ofensywie. Nie ma takiego pojęcia. Nie ma nawet ataku pozycyjnego, co do niedawna było naszą domeną. Jak w tej sytuacji można narzekać na Bitona, który nie dostaje nawet jednego podania. Grając w przewadze, Wisła operowała piłką na bokach, zamiast rozgrywać krótkimi podaniami w środku pola. Od 2 meczy celebrujemy grę przy liniach bocznych przerywaną dziesiątkami autów. Mam wrażenie że to jakieś ćwiczenia na wzmocnienie mięśni ramion a nie piłka nożna.
|
Gdybym nie twierdził tak samo, to nie proponowałbym wcześniej takiego ustawienia linii pomocy: Wilk, Uryga, Małecki, Szewczyk, Pułka. Ja piję tylko do tego, że na ten moment trudno rozstrzygnąć, czy winnym takiego stanu rzeczy jest Probierz, czy sytuacja kadrowa Wisły, podejście piłkarzy do gry w Krakowie. Każdy może mieć swoje zdanie, ale tak po prawdzie żadne nie będzie podparte czymś naprawdę konkretnym, tylko raczej subiektywną opinią.
Żeby nie było, nie twierdzę jednoznacznie, że to nie jest wina Probierza. Po prostu uważam, że jak już go zatrudniono i uznano, że się do tej pracy nadaje, to trzeba mu dać szansę popracowania choćby pół sezonu w normalnych warunkach i ocenić Wisłę w jego wydaniu po okresie przygotowawczym, z zawodnikami, których transfery sam przyklepie. Chyba wszyscy się zgodzimy, że Wisłę przejął w średnio ciekawej sytuacji, a wyniki wbrew pozorom specjalnie złe nie są. Miał trudny terminarz w lidze, mecze w PP przeciwko zdesperowanemu Lechowi, a do tej pory w siedmiu meczach przegrał raz, na bardzo trudnym terenie (najtrudniejszy możliwy wyjazd w Ekstraklasie) wygrał trzy razy, drużyna straciła trzy gole, a klub awansował do następnej rundy w PP.
Trudno więc jego pracę oceniać jednoznacznie negatywnie. Gra jest słaba, ale wyniki, biorąc pod uwagę okoliczności, średnie, albo nawet przyzwoite.