Do Wisły trafił z chorzowskiego Ruchu, koszulkę z Białą Gwiazdą przywdziewał przez półtora sezonu, naznaczając ten fakt dwoma tytułami Mistrza Polski. Prócz tego grał w reprezentacji Polski, a także lidze rosyjskiej. O futbolowej karierze, życiowych wzlotach i upadkach, odnajdywaniu sensu w egzystencji i byciu kreowanym na celebrytę, serwis WislaLive.pl porozmawiał z DAMIANEM GORAWSKIM
Cytat:
W 2003 roku trafiłeś do Wisły Kraków. Mówi się, że transfer ten odbył się w ramach uregulowania zadłużenia chorzowian wobec klubu z Reymonta. Czy to prawda?
- To prawda, było kilku zawodników, których Ruch pozyskał z Wisły, m.in. Sławomir Paluch, Łukasz Surma i w ramach uregulowania niespłaconych długów po transferach tych piłkarzy zdecydowano o tym, że będę reprezentował Wisłę Kraków. Zdzisław Kapka i Bogdan Basałaj rozmawiali ze mną pół roku wcześniej, by przygotować mnie na przyjazd tutaj. Było to dla mnie spełnienie marzeń, ale czułem też strach. W Ruchu miałem wywalczone miejsce, a tu przychodziłem do drużyny w której grali najlepsi zawodnicy w Polsce.
Jak się odnalazłeś w tym dream-teamie?
- Wchodząc do szatni miałem respekt przed zawodnikami takimi jak chociażby: Żuraw, Szymek, Kuźba, Franek. Miałem obawy tego typu, czy moje umiejętności wystarczą na tyle, bym wywalczył miejsce w składzie. Muszę się też przyznać, że przez pierwsze pół roku codziennie po treningach wracałem na Śląsk. Nie chciałem mieszkać w Krakowie, ale po pewnym czasie udało mi się zaaklimatyzować i zakochałem się w tym mieście, w kibicach.
|
http://wislalive.pl/co_slychac_u/dam...pelnionym-533/