Wyświetl pojedynczy post
Ventigo
Senior Member
 
 
Od: 06.2011
Skąd: Królewskie Stołeczne Miasto Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3165
Stary 29.03.2012, 20:21
Ciekawy tekst Maciosa administratora konkurencyjnego forum:

Przyzwyczaiłem was już do tego, że swoje teksty wrzucam raz na jakiś czas. Jedni powiedzą, że z lenistwa, inni że nie mam nic ciekawego do napisania, jeszcze inni, iż czekam aż się trochę tego uzbiera. Każda z tych grup ma po trosze racji.

Generalnie średnio mi się chcę rozpisywać o czymś pojedynczym, no i chyba tego nie potrafię robić. Nie potrafię się stricte trzymać jednego tematu, zawszę wplatam coś jeszcze. Stąd te moje ogólne tytuły. Są po to bym jak najwięcej mógł w nich zawrzeć. Dzisiejszy tekst zapowiada się na obszerny, jaki będzie, okaże się dopiero gdy będę się pod nim podpisywał. Co chcę zawrzeć? Będzie o Wiśle, szeroko pojętej. Poruszymy sprawy tak często ostatnio wałkowane jak Bednarz i Pilch, ale będzie też, o Patryku Małeckim, o Arkadiuszu Głowackim i planowanej restrukturyzacji klubu.

Aby rozpocząć wyjaśnianie sytuacji w jakiej znajduje się klub musimy wrócić do nieszczęsnego meczu z Apoelem, a właściwie kilku tygodni przed nim. Budowana przez Basałaja i Valckxa Biała Gwiazda okazała się być cholernie przeinwestowaną drużyną. Faktycznie była budowana tylko i wyłącznie pod awans do Ligi Mistrzów. Panowie niestety nie założyli sobie planu „B”, i po gorącej nocy w Nikozji, gorąco zrobiło się też w klubie. Każdy sprowadzony piłkarz zarabia krocie. To co przewijało się w prasie okazuje się niedoszacowaniem. Powiem wam tak (z dobrze poinformowanego źródła), budżet krakowskiego zespołu na ten sezon wynosi trochę ponad 50 mln. złotych. Kto zgadnie ile z tego idzie na pensje dla piłkarzy i sztabu? Ponad 35 mln. zł! Największe kontrakty w klubie mają Jaliens, Nunez, Iliev, Lamey i Pareiko. Wracając do sytuacji po odpadnięciu z Apoelem, na tamten moment w klubowej kasie powstała od razu budżetowa dziura. Ogromna jak na nasze realia, bo jakieś 5 mln. euro! Dobrymi występami w LE udało się ją zredukować do 3,5 mln. Nie oznacza to, że po przelaniu pieniędzy z UEFA wychodzimy na czysto. Te 3,5 mln to jest dziura już uwzględniająca te wpływy! Tak więc drogie Panie i Panowie, jesteśmy w dupie, i to konkretnej!

Basałaja już w klubie nie ma, Valckx zostaje do końca kontraktu, ale też zniknie, a dziura budżetowa zostanie. Stąd ruch z Bednarzem, który ma to wszystko posprzątać. Jak już wcześniej pisałem można między bajki włożyć bajki o przedłużeniach wygasających kontraktów najlepiej opłacanych zawodników. No oprócz Pareiki, który faktycznie dostał od Bednarza sygnał, o chęci przedłużenia kontraktu. Dzisiaj podczas konferencji przed meczem z Lechem potwierdził to Michał Probierz. Nie jest to jednak taka oferta, którą menago Pareiki wynegocjował z Valckxem. Krótko mówiąc, Pareiko po roku dobrych występów miał dostać sporą podwyżkę. Tej w takim wymiarze nie dostanie, ale wydaje się, że dopóki Wisła nie zagra wybitnie „nie-fair” nie ma możliwości by Pareiko jej nie przyjął, bo bardzo chce tu zostać.

Teraz może trochę nakreślę sytuację ze zmianą prezesa. Ryszard Pilch to człowiek Cupiała. Mocno związany z Tele-Foniką, w której pełni funkcje wiceprezesa zarządu. Sytuacja klubu jest bardzo poważna, na tyle, że gdyby nie udało się jej opanować Wiśle groziłoby nieprzyznanie licencji!!!

Kiedy dzisiaj się okazało, że to Pilch zostanie prezesem Wisły podniosło się w krakowskim środowisku niemałe larum. Ryszard Pilch znany jest bowiem ze swojej gospodarności (wręcz do przesady), oraz jako jeden z kilku ludzi najzagorzalej doradzających Bogusławowi Cupiałowi sprzedaż Wisły – i to od dobrych kilku lat! Przewrotnie nazywany „wiślackim Tabiszem”, manager jest mocno zfokusowany na osiąganie zysku i powszechnie w biznesowym środowisku za to ceniony. Co, więc nas czeka? Czy nowy prezes ma tylko przygotować klub do zmiany właściciela?

Sytuacja nie jest prosta. Klub wymaga sporego dofinansowania tak by mógł się wywiązać ze swoich zobowiązań. Stąd Pilch, który ma tego wszystkiego przypilnować. Tele-Fonika po raz kolejny uratuje klub, zastrzykiem który ma pokryć długi, a i coś ma pozostać na transfery dla Bednarza. Takiej operacji nie można zrobić od tak, ktoś musi tego przypilnować, a tym kimś ma być właśnie nasz nowy prezes. Jeden z najbardziej zaufanych ludzi „miliardera z Myślenic”. Kasa na podratowanie klubu się znajdzie, nie będzie to jednak suma, która pozwoli nam szaleć na transferowym rynku.

Część pieniędzy klub będzie musiał pozyskać sam. Pierwsi do sprzedaży są Melikson, Kirm i Chavez… Czyli piłkarze, na których klub może cokolwiek jeszcze zarobić. Oczywiście nie jest powiedziane, że znajdą się na nich od razu kupcy. Najłatwiej będzie chyba jednak sprzedać Izraelczyka i Honduranina. Za Chaveza jest już dogadany zawodnik. Do Wisły wróci Arkadiusz Głowacki. Były stoper Białej Gwiazdy nawet się nie zastanawiał. Drobne rozbieżności dotyczyły jedynie długości jego kontraktu. Głowacki jednak sam z siebie postanowił zrezygnować z części oferowanej mu gaży na rzecz wydłużenia kontraktu, który będzie prawdopodobnie wynosił 2 lub 2,5 roku.

Jeśli chodzi o Meliksona, to klub czuje, że musi go sprzedać. Wszystko dlatego, że Maor co dziwnie się zachowuje, opuścił się w grze, a za Wisłę umierać już nie zamierza (teraz ja zupełnie inaczej patrze na jego zmianę w przerwie meczu z Ruchem), pamiętna sytuacja z kontuzją, która była bardziej w jego głowie niż kostce itd. Do tego Dudu Dahan, który zrobi wszystko by na nim zarobić. Piłkarz ma już 28 lat i to ostatni moment na jakiś duży transfer, a co za tym idzie gratyfikację dla managera.

Pozostaje jedynie sprawa czy ktoś będzie go chciał teraz kupić (po słabej przecież rundzie) i czy da tyle ile zażąda Wisła Kraków. Jak oni chcą sprzedać Kirma to już jest dla mnie ogromna zagadka, ale faktem jest, że w klubie w końcu stwierdzili, iż Andraż już nie da drużynie nic więcej.

Bednarz będzie też zapewne chciał się pozbyć Kew Jaliensa, który ma jeszcze ponad rok kontraktu. Z nim odbyły się już nawet wstępne rozmowy, piłkarz nie widzi problemu we wcześniejszym rozstaniu, żąda jednak za to równowartości dziesięciu miesięcznych pensji. Nie wiem jak skończy się ta sprawa.

Na pytanie „kto za nich”, spieszę z odpowiedzią – w klubie jest już przygotowana lista transferowa. Oczywiście nie znam jej całej, a nawet gdybym znał to nieodpowiedzialnym byłoby jej podawanie w tym momencie. Mogę wam jednak powiedzieć, że na liście jest już skrzydłowy, mający zastąpić Kirma, dodatkowo 4 napastników (pozyskamy jednego lub dwóch), którzy mają wzmocnić siłę ataku (Biton oczywiście nie zostanie), a wśród tych piłkarz znajduje się Paweł Brożek. Z tego co jednak wiem, na razie nie było prowadzonych z nim żadnych konkretnych rozmów.

Ciekawie wygląda też sytuacja Małeckiego, sporo o nim pisałem, sporo po nim jeździłem i wygląda na to, że powinienem to odszczekać. Może inaczej – Małecki jest winien tego co zrobił, ale sytuacja nie wyglądała tak jak nam się to wszystkim wydawało. Jest drugie dno, Patryk co prawda konkretnie przegiął, ale nie zrobił tego bez powodu. Oczywiście nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Nie mniej jednak sprzedaż Małeckiego wydaje się oddalać, a ja obiecuję nic złego nie pisać o nim, dopóki nie dowiem się jak dokładnie to wszystko wyglądało.

Podsumowując, Basałaj pozostawił po sobie nieciekawą sytuacje finansową, ale też ciężko winić tylko jego. W Wiśle nigdy nie było tak by jeden człowiek (poza Cupiałem) decydował o strategii rozwoju klubu i wydatkach na transfery. Basałaj z Valckxem mieli pewną koncepcję, do której przekonali Bogusława Cupiała jak i radę nadzorczą. Generalnie w letnim okienku transferowym sporo zaryzykowano i ściągnięto piłkarzy, którzy mieli dać konkretny cel, awans do Ligi Mistrzów. Kto wie jakby się to skończyło gdybyśmy nie trafili na Apoel. Plan takiej budowy drużyny był krótkowzroczny i ryzykowny, ale miał jakieś szanse powodzenia. W jednak efekcie takie budowanie zespołu okazało się to działaniem, które nie odniosło zamierzonego skutku, a dodatkowo pogrążyło klub w kryzysie.

Oczywiście Wisła wyjdzie z tego kryzysu bo jest spółką córką, ogromnej Tele-Foniki. Właścicielem obu jest zagorzały kibic. Jakby tego było mało największym kibicem Wisły, jest pani Sabina, mama miliardera. Dopóki ona będzie żyła (oby jak najdłużej bo naprawdę takich wspaniałych i życzliwych osób na świecie jest niewiele!), dopóty nie pozwoli zrobić krakowskiemu klubowi nic złego.

Spodziewajcie się naprawdę ciężkiego okresu, wielu przetasowań i głośnych decyzji personalnych, ale Wisła była, jest i na pewno jeszcze nie raz będzie Mistrzem Polski.
Ostatnio edytowane przez Ventigo : 29.03.2012 o godz. 21:11.
Odpowiedz cytując