Cytat:
Sarte - przytoczone przez Ciebie liczby to z pewnością w dużej mierze fikcja. W każdym bądź razie na 100% jeśli chodzi o Wisłę. Przejrzałem sobie ostatnie dostępne sprawozdania finansowe spółek (Legii i Amiki za rok 2010, Wisły za rok 2009).
I to jest trochę inna skala. Legia w 2010 r. miała 30 mln zł przychodów, koszty na poziomie 60 mln zł, z czego jak sie odliczy 7 mln zł amortyzacji (koszt nie cashowy) to zostaje nam budżet na poziomie 53 mln zł. Nie wydaje mi się, że w 2011 r. budżet ten tak znacząco by się miał powiększyć (do 80-85 mln zł jak piszesz). Wykluczyć tego jednak do końca nie można.
Natomiast nie wierzę w budżet Wisły na poziomie 75 mln. W roku obrotowym 2009 miała ona przychody na poziomie 30 mln zł i koszty 41,7 mln - po odliczeniu amortyzacji (4 mln) daje to 37,7 mln zł budżetu. Zarówno w 2010 jak i 2011 nie było poważnych inwestycji, które miałyby niby wydatki zwiększyć dwukrotnie. Oba te kluby mają żenujące wyniki finansowe, prawie każdego roku normą są wielomilionowe straty z działalności. Zwłaszcza Legia jest fatalnie zarządzana w tym zakresie (w 2009 r. strata netto 26,7 mln zł, a w 2010 r. strata netto 34,9 mln zł. Oba kluby mają ujemne kapitały własne na bardzo nieciekawym poziomie - Legia minus 163,3 mln zł (na 31.12.2010), a Wisła minus 79,3 mln zł (na 31.12.2009). Kapitał własny ilustruje wartość księgową spółki - co przy takich wynikach jednoznacznie pokazuje, że obie spółki nie mają ekonomicznej racji bytu, a ich trwanie jest tylko kaprysem właścicieli (TF, ITI), którzy każdorazowo zapewniają finansowanie ponoszonych strat, co do zasady udzielając kolejnych pożyczek.
Amika na tym tle jawi się zupełnie inaczej. Sytuacja finansowa spółki jest dość zdrowa. W 2010 odnotowali 7,5 mln zysku netto, rok wcześniej około 628 tys. zł też na plusie. Mają kapitał własny na dodatnim poziomie - ok. 18,8 mln zł (na 31.12.2010 r.).Budżet w 2010 r. faktycznie mieli na podobnym poziomie jak piszesz, tj. 68 mln kosztów, co po odliczeniu amortyzacji około 5 mln dawało realny budżet na poziomie 63 mln zł.
W 2011 i 2012 na pewno było gorzej w Amice, ale i tak sytuacja finansowa tej spółki jest dużo lepsza niż Wisły i Legii. Zwłaszcza, że tam jak widac nie akceptuje Rutkowski ponoszenia strat i juz słychac zapowiedzi cięcia kosztów.
Poniżej wklejam linki do zrzuconych 3 w/w sprawozdań, dla chętnych zagłebienia się w lekturze.
http://s3717.chomikuj.pl/File.aspx?i...a_3.pdf&loc=PL
http://s3717.chomikuj.pl/File.aspx?i...ika.pdf&loc=PL
http://s3717.chomikuj.pl/File.aspx?i...a_2.pdf&loc=PL
|
Wiesz, co do zasady możesz mieć rację - nie siedzę głęboko w temacie, więc oczywiście ciężko mi jest ten temat zweryfikować. Inną zupełnie sprawą jest skala - bo podstawowym przekazem było tutaj jednak to, że jest pewna czołówka finansowa (dęta czy nie), na którą składa się Legia, Wisła, Lech, Polonia, Śląsk i potem cała reszta, i że kryzys-nie kryzys, Amika w tej czołówce pozostaje nadal. Wydaje mi się, że o ile liczby mogą być przesadzone, o tyle proporcje jakoś tam powinny być zachowane. Większość naszych krajowych spółek piłkarskich funkcjonuje na podobnej zasadzie, tylko w innej skali. Z kilkoma zastrzeżeniami. Jedno sam wymieniłeś, drugim być może jest, być może będzie Legia, trzecie to odjazd w drugą stronę czyli Dysko.
Po pierwsze - kurek pt. ITI w zeszłym roku został zakręcony, przynajmniej na poziomie deklaratywnym (ale to jest odczuwalne na co dzień, zresztą jest to ciężar z którym ostatnio cały czas się zmagamy). Hasłem przewodnim w Legii jest zbilansowanie klubu - klub ma być samowystarczalny, i w tym roku, dzięki dochodom z LE, się to w końcu udało. Tj. nie, że LE sfinansowało inwestycję od ITI, tylko LE dofinansowało budżet klubu, który ma swoje własne dochody i wydatki i ITI już tu nie ingeruje. Jakiekolwiek by za tym nie szły konsekwencje (przykład najbardziej jaskrawy - polityka płacowo-transferowa) i przy całej powszechnej u kibiców Legii niechęci do ITI, jest to akurat podejście racjonalne i zdrowe. Jakie są za tym motywy, to już zupełnie odrębna sprawa, ale mimo wszystko Legia stara się tutaj zachowywać zdrowe finanse, przynajmniej w tym roku. Mityczne zadłużenie wewnętrzne Legii u ITI kurczy się (na jego poczet poszły chociażby dochody z transferów Borysiuka i Rybusa, czyli łącznie ok. 20 mln zł) i, przy dobrych wiatrach, zostanie z czasem zasypane. Oczywiście to nie ściąga z Legii tego, na swój sposób bardzo niebezpiecznego, obciążenia, że co roku muszą być puchary i co roku muszą one dawać
jakiś dochód, ale przynajmniej sprawa idzie w dobrym kierunku. Ale to jest mowa o jednym roku tylko, który nadal jest niepewny i to jest mowa wyłącznie o zadłużeniu wewnętrznym, które na początku sezonu podobno było na poziomie 80 mln zł. Gdzie się podziało pozostałe 83 mln zł zadłużenia o którym mówisz? Nie mam pojęcia.
W każdym razie jeżeli chodzi o Legię, biorąc pod uwagę wszystko co pisałem powyżej (i wątpliwości z tym związane), to ten 80-85 mln budżet to jest budżet który już nie ma nic wspólnego z ITI (ale jest powiększony o, powiedzmy, 20 mln zł z pucharów). Przy tych wszystkich zastrzeżeniach (spokój z kibicami, puchary) klub jest w stanie sam to udźwignąć i jeszcze górką spłacać swojego inwestora (kasa z transferów - potencjalnie też całkiem sensowna ze względu na solidnie funkcjonującą szkółkę, która już wypluła Żyro i Wolskiego, a w kolejce są następni - Żurek, Jagiełło, Szumski, Furman itd.). Mówię oczywiście o kwestiach deklaratywnych, jak jest w rzeczywistości - trzeba będzie poczekać do sprawozdania za sezon 11/12 (czy raczej za rok 2012 koniec końców). Jeżeli deklaracje są zgodne z prawdą, powinno wychodzić na zero + górka która poszła na spłatę długu wewnętrznego.Tak więc komentarz, który masz do Amiki teoretycznie od sezonu 11/12 powinien tyczyć się również Legii. Czy się tyczy - jeszcze zobaczymy. Warto jednak pamiętać, że sezon 11/12 dla Legii jest nieporównywalnie lepszy, jak dla Amiki (puchary, kibice). Gdyby Legia znalazła się w takiej sytuacji jak teraz Amika, katastrofa byłaby taka sama. Ew. to co ratuje Legię to fakt, że najdroższych piłkarzy ma na króciutkich kontraktach - nie trzeba się męczyć z bezużytecznym Arboledą.
Najlepiej do wydmuszkowej sytuacji którą opisujesz pasuje drugie zastrzeżenie, czyli wydmuszkowy klub jakim jest Dysko. Tam niemal całość budżetu to zadłużenie u inwestora. Ten klub nie ma żadnej zdolności odzyskania chociaż części zainwestowanych w niego pieniędzy i ilość mamony jaką topi w niego Wojciechowski jest niewyobrażalna. Dysko ma w końcu teoretycznie możliwości finansowej samowystarczalności na poziomie, powiedzmy, Korony - jedne z najniższych w lidze. Marny stadion, mało kibiców, niewielkie możliwości jeżeli chodzi o pozyskiwanie sponsorów, brak dochodowych sukcesów piłkarskich.
Reszta klubów to jest pewnie coś pomiędzy Legią/Amiką, a Dysko. Jedni bardziej, inni mniej, jedni na większą skalę, inni na mniejszą.
Jak by jednak nie było, przede wszystkim chodziło o to, że Amika nawet przy obecnych oszczędnościach i konieczności gigantycznego odchudzenia, nadal pozostaje jednym z najbogatszych klubów w Polsce - i to daje im jakąś gwarancję, że powinni się z kryzysu wygrzebać.
Oczywiście, wszystko to co wyżej piszę może być zupełnym bełkotem - tak jak mówiłem, nie siedzę w temacie, co więcej, nie znam się na nim, więc to tylko takie luźne dywagacje
