|
Pamiętaj jednak, że Amika od zawsze starała się bilansować, dlatego od samego początku postawiono na marketing i na przychody z dnia meczowego przez co nie trzeba było łatać wielkich dziur w budżecie kredytami zewnętrznymi. W odróżnieniu od Wisły i Legii nie są zadłużeni na kilkadziesiąt-kilkaset mln zł u firmy matki (ITI, TF). Na początku roku jednak Amika musiała sięgnąć po kredyt zewnętrzny (ponoć 5 mln zł), aby były pieniądze na wypłacanie pensji i premii. Gazety pisały, że przychód spadł w ciągu sezonu z okolic 70 mln zł do poniżej 40 mln zł, a na same kontrakty idzie ok. 30 mln zł jeśli nie więcej. Legia w podobnym czasie miała ten sam problem, ale zamiast brać kredyt, albo zapożyczać się w ITI (skończyła się taka możliwość w ubiegłym roku) wystarczyło zaczekać na pieniądze z UEFA za europejskie puchary. To oraz transfery za łącznie ponad 20 mln zł załatało minimalną dziurę budżetową w Legii.
Tak wyglądają na chwilę obecną różnice w finansach.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 29.03.2012 o godz. 10:17.
|