Elefant napisał(a):

A co do ery Cupiała i tego co było do pomyślenia i nie do pomyślenia. Krótka pamięć, oj krótka. Całe serie meczy, które przez niektórych piłkarzy były odpuszczane. Trenerzy co mieli "se sami grać". Kompletnie zlany mecz z Tbilisi w Krakowie, od czego zaczęła się równia pochyła po ktorej zjeżdza Wisła aż do dzisiaj. Legendy Wisły, prawdziwi Polacy co z płaczem do bossa lecieli, bo za dużo na treningach Dracula od nich wymagał, półroczne strajki piłkarzy przed transferem itd. itd.
Nie ma to jak żyć legendami.
|
Nie mówiąc o tym co w rewanżu zrobił Baszczyński. Od tamtej chwili w klubie piłkarzyki wybierały sobie trenerów. Dlatego jest jak jest.