tofik napisał(a):

|
Zespoły uważane za słabe i przeciętne zrobiły skok jakościowy szczególnie jeśli chodzi o realizację założeń taktycznych i skuteczność w defensywie(oprócz Cracovii). Natomiast ofensywnie zespoły nie zrobiły żadnego skoku jakościowego.
|
Moim zdaniem i tu jest postęp, ale tylko ze względu na indywidualne umiejętności piłkarzy w drużynach środka i dołu tabeli, którzy są nieco lepsi, niż kiedyś (napływ średniej klasy cudzoziemców typu powiedzmy Traore z Lechii, czy Nakoulmy z Górnika) - stąd też stosunkowo duża ilość ładnych goli w naszej lidze w ostatnich dwóch sezonach. Natomiast w kwestii organizacji gry ofensywnej jest rzeczywiście zastój.
tofik napisał(a):

|
Technicznie nadal jesteśmy w dupie, nadal nie ma w lidze wielu piłkarzy dobrych technicznie, a przy tym myślących nieszablonowo. Dlatego spotkania w tym momencie są wyrównane, przypominają rąbanę i nawet mistrz Polski czy papierowy faworyt, nie może być pewny swego grając na wyjeździe z zespołem środka czy nawet dołu tabeli.
|
Nic dodać, nic ująć. Moim zdaniem w tych dwóch zdaniach zawiera się sedno naszej piłkarskiej rzeczywistości. A dlaczego technicznie nie robimy postępu? Odpowiedź jest prosta, nie ma w naszej piłce większej ilości Rafałów Wolskich, bo praktycznie nikt nie przykłada aż takiego znaczenia do szkolenia młodzieży w Polsce, jak to robi Legia. Jestem pewien, że wystarczy żeby cztery, czy pięć klubów w naszej lidze miały szkolenie na tym poziomie, albo ciut wyższym, to poziom całej ligi poszedłby MOCNO w górę.
Świetnie opisał to ostatnio Skorża w jednym z wywiadów:
Maciej Skorża napisał(a):
Po co Legii akademia? Żeby sprzedawać młodych?
Kiedyś jako pracownik Amiki Wronki byłem w Salamance na kongresie, w którym uczestniczyli przedstawiciele hiszpańskich szkółek piłkarskich. Po wykładzie zapytałem przedstawiciela Realu Madryt, który właśnie kupił Figo i Ronaldo, po co im właściwie akademia. Powiedział, że w Primera Division jest ponad 60 ich wychowanków i taka jest właśnie rola Realu – dawać zawodników hiszpańskiej piłce.Nam do takiej filozofii trochę brakuje, a polska piłka nie miałaby problemów, gdyby akademie były w Legii, Lechu, Wiśle i innych czołowych klubach. Najzdolniejsi by zostawali, a słabsi szli do innych klubów Ekstraklasy czy pierwszej ligi. Dziś trudno sobie wyobrazić, by Legia przy dobrej cenie nie sprzedała 19-letniego piłkarza.
|
Popatrzcie na Wolskiego - chłopak dopiero wchodzi do piłki seniorskiej, jest to jego praktycznie pierwsza runda w karierze jako podstawowy zawodnik Legii Warszawa, a już ciągnie swój klub w górę, stać go na nieszablonowe dryblingi, które przynoszą im gole - ten 19-letni chłopak ma już 5 bramek i pewnie na tym nie koniec. Początek kariery Wolskiego przypomina najlepszy moment kariery Mierzejewskiego, w którym wchodził do reprezentacji i poszedł do Turcji za ponad 5 milionów euro. A ile Legia zapłaciła za Wolskiego? No właśnie.
Natomiast jestem pewien, że coraz większa ilość młodych chłopaków będzie opuszczać ten klub, ich akademię i będą radzić sobie dobrze w innych klubach, na czym nasza piłka będzie tylko zyskiwać. Na takiej zasadzie, jak np. Kosecki w Lechii, czy też młody Lisowski w drużynie Piasta Gliwice, o którym na razie jest cicho, bo to tylko prawy defensor i I liga, ale ten zawodnik jest z tego samego rocznika co Żyro i Wolski, jest też równie utalentowany, co oni. I za moment pojawią się w naszej piłce Żurek, Furman, Jagiełło, czy Szumski - jeśli nie w Legii, to jako czołowi zawodnicy polskich średniaków, technicznie o klasę lepszych od Kwieków czy innych Mączyńskich. A dopływ tego typu zawodników będzie rokroczny.
Tego właśnie nam brakuje, nie jednej Legii, a tak pięciu klubów zapewniających
regularne dostarczanie zawodników tego typu, czyli dobrze wyszkolonych technicznie, z pewnym potencjałem na przyszłość. Mając dobrze zorganizowane szkolenie wypuszcza się nie tylko brylanty na miarę Wolskiego, ale też masę zawodników o mniejszym potencjale, nie tej iskrze bożej, z tym że równie dobrze wyszkolonych, którym piłka nie przeszkadza. Taki efekt domina, łatwo sobie wyobrazić, jaka fala zalałaby kluby środka i dołu tabeli, czy też I ligi, jeśli mielibyśmy pięć akademii choćby na miarę Legii.