|
Problem lezy w mentalnosci i frajerstwie na poziomie ligowym. Kazdy zespol z naszej ligi, ktory jest w gornych rejonach tabeli ma 1-2 zawodnikow ktorzy ciagna gre, jesli oni maja slabszy dzien, slabszy dzien ma cala druzyna.
Puchary to zupelnie inna bajka. Wychodzi jeden z drugim i chce sie pokazac wiec daje z siebie 100%. Jesli ma umiejetnosci to nie powinno byc kompromitacji, jesli ich nie ma, ambicja i walka moze ale nie musi cokolwiek ugrac.
Mistrz bedzie slaby? Owszem, jesli patrzymy przez pryzmat dawnych czasow, kiedy to czy Wisla czy kiedys Legia i Widzew mialy bardzo malo przegranych spotkan a na wlasnym stadionie przez dlugi czas byly niepokonane.
Patrzac przez pryzmat tamtych lat to Wisla byla w tamtym roku slabym mistrzem, rok wczesniej slabym mistrzem byl Lech a w tym roku ktokolwiek Mistrzem bedzie rowniez bedzie slaby.
Od jakiegos czasu jest juz inaczej i Mistrz ma kilka przegranych i to nic dziwnego.
Teraz nie patrzy sie na to czy poziom ligi sie podnosi czy nie, czy Mistrz przegra 30 czy nie przegra zadnego spotkania. Patrzy sie na to jak trener i zawodnicy podejda do spotkan pucharowych.
Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie
|