|
Niestety,ale na naszym stadionie dla wielu ludzi liczy się wynik i tylko wynik. "Era Cupiała" zbiera teraz swoje żniwo. Jestem przeciwny gwizdaniu,ale i przeciwny też głaskaniu piłkarzy i zbyt częstym śpiewaniu "Nic się nie stało". Oczywiście,że jak piłkarzyki olewają swoje obowiązki to należy się im reprymenda,tyle że zamiast gwizdania lepszy efekt można osiągnąć udając się na trening i mocno nimi potrząsnąć czy też bezpośrednio po meczu jak choćby to miało miejsce po ostatnich derbach. Trzeba w tym wszystkim umieć zachować jakieś proporcje,ale to będzie coraz trudniejsze. Przybywa u nas klientów a nie fanatyków,a dla klienta najważniejszy jest produkt,więc będzie grymasił i wybrzydzał. Tylko czy to jest jeszcze kibic? Wątpię. Dlatego ja tęsknie do tych chudych lat,gdzie panowała o wiele większa niż teraz zgodność na trybunach,liczyły się jakieś wartości i to było najważniejsze a nie jakiś tam wynik. Kolejną rzeczą która mnie drażni to nadużywanie terminu "bracia po szalu". Otóż teraz to nie ma absolutnie pokrycia. Możecie się gniewać ale nie każdy kto na nasz stadion przychodzi będzie moim "bratem"! Kiedyś może tak,ale nie teraz. Każdy rzuca tylko tym utartym sloganem,ale w raz z tym nie idą czyny. Nie dalej jak rok temu,po jednym z meczy żydostwo jeb...o jednego chłopake od nas na przystanku w tym czasie mijało go kilka aut a Wiślackich barwach i nikt nie zareagował. Więc czy tak się zachowuje brat?
|