|
Myśląc czysto emocjonalnie, w perspektywie tego sezonu, decyzja o przywróceniu Małeckiego była ekonomicznie słuszna. Jednakże na dłuższą metę, nawet jeszcze w tym sezonie Małecki znowu się obrazi, znowu nie poda ręki trenerowi, bo go zmieni, bo będzie po prostu źle grał. Wpłynie to niewątpliwie na atmosferę w drużynie, tudzież w konsekwencji na wyniki. On myśli, że w Wiśle cała gra jest pod niego. Niech on wreszcie uzmysłowi sobie, że owszem, raz na jakiś czas pokaże się z dobrej strony, ale zazwyczaj mu to nie wychodzi. Jest dobrym piłkarzem, ale nie jest to zawodnik pokroju Żurawskiego, Frankowskiego czy Szymkowiaka. Niech on wreszcie zrozumie, że by coś znaczyć w drużynie, to na boisku trzeba myśleć, zachowywać się racjonalnie, podawać do lepiej ustawionych partnerów(a jak się ich nie widzi, to przejść się do okulisty). Piłka zawsze była grą zespołową i na boisku robiąc kilka dryblingów bez sensu traci się cenny czas i kilka szans na zdobycie bramki.
Oburzyła mnie osobiście ta decyzja. Ta decyzja pokazuje, że Basałaj, Valcx, Moskal źle zrobili odsuwając go od składu. Wzmacnia też w samym zainteresowanym przekonanie, że tak naprawdę to, co zrobił nie było wcale złe. I niestety boję się tego, że Małecki będzie jeszcze bardziej niesforny niż wcześniej. Ta decyzja niejako pokazuje, że takiemu Małeckiemu w Wiśle nic nie można zrobić, bo co? Cupiał to jego wujek? Nie rozumiem po prostu tej decyzji.
|