Fuks napisał(a):

a gdzie sie tego dopatrzyles?
W meczu z Lechią, gdzie wygralismy 2:0, to jeszcze mozna uznac za sensowne.Ale potem 0:0 z Lechem, 1:0 z Lechem, gdzie gralismy super defensywnie po strzeleniu na 1:0, albo z Bełchatowem, gdzie po strzeleniu pierwszej bramki nadal przegrywalismy mecz, wiec koniecznosc zdobycia kolejnej była oczywista, to w zyciu nie powiedzialbym, ze chcielismy zdobywac kolejne
|
Rzeczywiście przesadziłem. Chęć strzelania goli widać było głównie z Lechią. Mimo wszystko wydaje mi się, że w Poznaniu cofnięcie się było celowe - miało zabezpieczyć naszą bramkę. To nie była kwestia rozluźnienia się po wyjściu na prowadzenie i oddania inicjatywy rywalowi jak wcześniej zrobiliśmy np. w Lubinie.
RAF napisał(a):

|
Cos w tym zespole umarlo chwile po zakonczeniu rewanzowego meczu w Nikozji. Powietrze z hukiem przeklutego balonu wyrzucilo cala motywacje, ambicje i chec do walki. Po prostu byl to zespol tworzony na eliminacje LM. A potem ... sie nie liczy.
|
Moim zdaniem to stało się już po zdobyciu mistrzostwa, bo od tego momentu zespół zaczął sobie wybierać do których spotkań podchodzi z maksymalnym zaangażowaniem. Mecze ligowe, Skonto, a może nawet pierwszy mecz z Litexem rozegrała Wisła, która chciała wygrywać jak najmniejszym nakładem sił.
Kurz napisał(a):

|
Na razie Probierz poprowadził nas w spotkaniach z 2 z 5 najsłabszych drużyn Ekstraklasy i Lechem, który jest jeszcze w głębszej czarnej dupie niż my. Poczekaj z daleko idącymi wnioskami na kolejne spotkania...
|
Oczywiście, na taką prawdziwą ocenę przyjdzie jeszcze czas. Podkreśliłem to w swoim poście. W taki, a nie inny sposób oceniam jego dotychczasowe mecze. Za tydzień czy dwa wnioski mogą być już inne.