Mecz dla oka bardzo kiepski, ale warto pamiętać, że poziom piłkarski to nie tylko atrakcyjność widowiska. Zapewniam Was, że mecze trzeciej, czy czwartej ligi brazylijskiej są szalenie atrakcyjne, a jednak Legia czy Wisła te ekipy pojechałyby zgrabnie.
Technika, indywidualne umiejętności techniczne piłkarzy, umiejętność kreowania akcji w grze ofensywnej to jedna noga futbolu, a przygotowanie fizyczne, dyscyplina taktyczna w grze defensywnej to druga noga. Obie nogi są
równie ważne, aby stabilnie poruszać się w świecie futbolu - Barcelona gra tak świetnie nie tylko dzięki technice, ale w równym stopniu dzięki zwykłej fizycznej szybkości, zwinności.
Niestety, ludzie nie siedzący tak głęboko w teorii futbolu zazwyczaj w swoim mniemaniu na temat poziomu piłkarskiego tej czy tamtej drużyny pozostają tylko przy tej pierwszej nodze. W mojej opinii ta pierwsza noga jest podobna u nas, jak w ostatnich latach, może ciut lepsza, ze względu na naprawdę solidny i dosyć obszerny zagraniczny zaciąg, natomiast ta druga noga jest teraz dużo lepsza.
Tak swoją drogą, to ostatnio oglądałem mecz Ażny Machaczkała przeciwko Spartakowi Moskwa - piłkarze tak ze 100 razy droższy, niż ci, którzy wystąpili w Warszawie, czołówka silnej ligi europejskiej, a poziom atrakcyjności niewiele lepszy. Dlaczego tak się dzieje? Bowiem kiedy wychodzą naprzeciw siebie dwie drużyny o podobnym poziomie piłkarskim, silne pod względem przygotowania fizycznego, skupiające się przede wszystkim na dyscyplinie taktycznej w grze defensywnej, to niwelowane są indywidualne umiejętności ofensywnych koni pociągowych tych ekip, tak jak np. dziś Ljuboja czy Dwaliszwili.
Nie znaczy to jednak jednoznacznie o tym, że poziom to syf, nędza, kiła i mogiła.
Może kilka lat temu mecze były atrakcyjniejsze, ale to nie znaczy że całościowy poziom był wyższy, wręcz przeciwnie. Wynikało to głównie z tego, że było na boiskach Ekstraklasy dużo luźniej, było dużo mniej dyscypliny taktycznej, były dużo większe różnice po prostu w umiejętnościach, więcej indywidualnych błędów stąd łatwiej było o bardziej atrakcyjną ofensywną grę z przodu. Gdyby taki Ljuboja czy Dwaliszwili mieli pozostawione więcej miejsca na boisku, to nawet w naszych warunkach robiliby cuda.
Wtedy zespoły środka i dołu tabeli nie mogły sobie pozwolić na kontraktowanie tylu reprezentantów innych krajów, zawodników zagranicznych, a którzy w tej chwili wyrównują ten poziom w tej chwili. Popatrzcie jak wygląda teraz I Liga, robi się tak ciasno, że piłkarze typu Radzewicza, Aleksandra, Kuklisa, Pitrego, Gajtkowskiego, Kowalczyka, Muszalika, Radlera, Klepczyńskiego, Cabaja i inni podobnej klasy zamiast biegać w Cracovii, Załgębiu, Bełchatowie itd., kołaczą się głównie po średniakach drugiego poziomu rozgrywkowego.
Natomiast czołówkę tej ligi stać na wykupywanie zawodników z klubów środka tabeli Ekstraklasy i to czołowych postaci, typu Hernaniego, Ediego, Hricki, Ławy, Budki, Sotirovicia - w przypadku Pogoni Szczecin, Zawisza natomiast ma w składzie np. gościa, który jeszcze sezon temu był podstawowym bramkarzem czołowej bułgarskiej drużyny, ma reprezentantów polskiej młodzieżówki, kilku solidnych ligowców w stylu Ekwueme, Skrzyńskiego, Zawistowskiego czy Stefańczyka, testuje Agaliego i odsyła go z kwitkiem.
Można by było wiele tutaj jeszcze powiedzieć, chociaż generalnie pewnie i tak każdy w tym temacie "wie swoje", więc moje argumenty, choćby nie wiem jak obiektywne były, to pewnie mało kogo przekonają

Niemniej jednak swój głos do dyskusji dodałem.