Szpen napisał(a):

|
Czytałeś może ile kosztowałby Nas projekt "kanadyjski". A wiesz ile kosztować Nas będzie zostawiniee jak jest? Może policję i inne służby też chcesz zostawić jako 35 letnich emerytów. W imię jakiej sprawiedliwości, bo sprawiedliwości w tym nie widzę.
|
Gdybyśmy mogli wystartować od zera w temacie rent i emerytur to mając co wyboru 3 rozwiązania: obecne, system kanadyjski i całkowity brak przymusu ubezpieczeń - pierwszy z nich odpadłby już w przedbiegach (teraz wiemy, że jest on niewydolny). To jest pewne i nie ma tutaj o czym dyskutować.
No więc gdzie jest problem? Oczywiście trudność polega na tym, że nie dysponujemy wehikułem czasu i nie możemy zacząć od zera. Z tego wniosek, że koszty będziemy musieli ponieść na pewno - od tego się nie da uciec.
Przytoczę tu fragment felietonu Michalkiewicza, który traktuje również o tych wspomnianych kosztach.
Cytat:
Czy jednak w ogóle można zlikwidować przymusowe ubezpieczenia emerytalne? Jest to na szczęście możliwe nawet teraz, z tym, że sprawy zaszły tak daleko, iż nie ma już rozwiązań dobrych w tym sensie, że nikt na tym nie straci. Ale utrzymywanie przymusu ubezpieczeń emerytalnych będzie jeszcze gorsze, bo tracić będą na tym wszyscy, nie tylko ekonomicznie, ale również moralnie. Co zatem można zrobić?
Można zlikwidować przymus ubezpieczeń emerytalnych, a dla zapewnienia środków na wykonanie zobowiązań już zaciągniętych przez państwo, należałoby wprowadzić podatek celowy na emerytury i renty. W pierwszych latach jego wysokość nie różniłaby się od wysokości tak zwanej „składki” emerytalnej, ale w latach następnych podatek ten byłby coraz mniejszy, aż po upływie lat 40 mógłby zostać zupełnie zniesiony. Gdyby w początkach lat 90-tych utworzony został Fundusz Emerytalny, cała ta operacja przebiegłaby łatwiej i łagodniej, ale trudno. Wadą tego pomysłu jest to, że dwa pokolenia zostałyby obciążone tym podatkiem bez żadnego ekwiwalentu, zwłaszcza – pokolenie pierwsze. Ale zaniechanie tego będzie jeszcze gorsze, bo obciążeni zostaną wszyscy. A skoro minister Rostowski, w gorączkowym poszukiwaniu pieniędzy proponuje kosmetyczne zmiany, to czyż nie lepiej podjąć trud pozbycia się tego całego balastu?
|
całość:
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1011
W takiej sytuacji każde działanie (stopniowe obniżanie podatków, deregulacja, oszczędności po stronie wydatków państwowych, zakaz uchwalania budżetu z kotwicą) nakierowane na rozwój gospodarczy niewątliwie się przyda. Tylko, że obecne elity polityczne na to nigdy nie pójdą. Polskie państwo to doskonałe koryto, z którego można korzystać do woli.
Co do 35letnich emerytów to pełna zgoda.