|
No i ostatnia ostoja profesjonalizmu w Wiśle właśnie poszła kolokwialnie mówiąc się jebać - wracają testy grubasów z Afryki, wraca wydawanie grubej kasy bez głowy, wracają czasy zatrudniania zawodników wciśniętych przez managerów...czyli w klubie po staremu. W sumie się przyzwyczaiłem, ale po zatrudnieniu holendrów zaświtała taka mała iskierka nadziei, że Boss poszedł po rozum do głowy. A tu jak zwykle w pysk...ehhh, życie...
|