Bez sensu dyskusja, skoro żadna ze stron nie ma najmniejszych szans przekonania drugiej do swoich racji. Tylko żyłki pękają po obu stronach barykady. A prawda, jak to zwykle bywa, leży po środku. Przykładowo takie rzucanie śnieżek było zupełnie bezsensowne, a z drugiej strony traktowanie kibiców przez policję jak bydło to powszechna sprawa, czy też zakaz palenia rac to wyraz próby tworzenia tzw. "poprawności politycznej", bo przecież można to bezpiecznie i efektownie zorganizować, są tego idealne przykłady na świecie.
Paradoksalnie przy takiej dyskusji, kiedy jedni drugim chcą wytłumaczyć swoje racje, efektem jest to, że obie strony tylko utwierdzają się we własnych przekonaniach...
