|
A. Moim zdaniem Probierz dość sensownie to sobie wymyślił. Chodzi mi o ostrożną grę do 60 min a potem zryw i walka o pełną pulę. Niestety w tej układance jeden element zawiódł spektakularnie. Łukasz Garguła.
To on, wespół z Meliksonem mial wziac ciezar gry na siebie,wejsc na podmeczonego przeciwnika, rozprowadzac pilki, szukac prostopadlych podan, ciagle wywierac presje. Nie zrobil kompletnie nic. Przeszkadzał, tracił piłki, podawał do przeciwnika.
Przez 2 lata bylem zwolennikiem dawania mu kolejnych szans, jeszcze kilkanascie tygodni temu wydawalo sie, że stary Guła wrócił. Był przez moment, po czym znów zaczął sobie odpuszczać ostrą walkę i znów ma wszystko głęboko w swojej prowincjonalnej dupie. Już wolę ....a Paljica.
|