Kolumbus napisał(a):

|
Pomijając czy powiedział to czy nie, sszkoda że Patryś tak nie protestował u latającego holendra
|
Patryś? Latający holender? Zapytałbym kim ty k. jesteś, ale szczerze mówiąc mam to gdzieś. Frustratów trzeba olewać.
Ale temat sam w sobie jest ciekawy przez pewną analogię. Mianowicie: jakoś tak się dziwnie składa, że dobrzy trenerzy potrafili sobie z Patrykiem poradzić. U Nawałki debiutował (szkoda, że chwilę później złamał nogę...), Skorża zrobił z niego piłkarza, u Maaskanta był numerem jeden do składu.
Nie protestował, bo może wszystko było w porządku? Ja rozumiem że dla każdego gówniarza Maaskant jest zerem, ale - za jego czasów Wisła zdobyła Mistrzostwo zbieraniną kalek jakiej dawno na Reymonta nie było i weszła do fazy grupowej LE składem niewiele lepszym. Czyli coś jednak osiągnął.
A kto sobie z Patrykiem nie poradził? Kasperczak i Moskal - dwóch trenerów którzy nie nadawali się do prowadzenia Wisły na tym akurat etapie swojej kariery i którzy mieli w niej niewiele do powiedzenia. Obu Basałaj potraktował podobnie, odmawiając niezbędnych wzmocnień przed spotkaniami pucharowymi (Kasperczak nie miał nawet kim gierki zorganizować...). Obaj w klubie traktowani byli jako opcja awaryjna, bo właściciel kazał zwolnić a nikogo sensownego nie udało się ściągnąć. Obu na koniec zwolniono jak szmaty, po łatwych do przewidzenia porażkach pucharowych i nie więcej niż trzech meczach ligowych.
Więc może jednak jest coś w tym, że dobry trener potrafi sobie poradzić z piłkarzami, a słabemu (w dodatku bez poparcia klubu) wchodzą na głowę? No bo jakoś Skorża mógł, Maaskant mógł, a Kasperczak i Moskal musieli użalać się na konferencjach prasowych żeby klub coś wreszcie zrobił z tym Małeckim, bo oni nic nie mogą. Nie wiem, jakby mnie moi podwładni weszli na głowę to szefostwo pewnie oceni to w ten sposób, że się nie nadaję do zarządzania ludźmi. I żadne płacze nic tu nie pomogą, bo będą wtedy mieli rację.