|
Właśnie obejrzałem konferencję prasową przewodniczących OPZZ Kolejarzy i to, co rzuciło się najbardziej w oczy/uszy: likwidacja szkół kolejowych, brak okresowych lub niedostatek szkoleń, złe wyszkolenie pracowników, dokładanie obowiązków pojedynczym pracownikom, brak odpowiedniej infrastruktury oraz nowoczesnych systemów bezpieczeństwa, zaawansowany wiek wielu pracowników i brak młodych chętnych do pracy. Gdzieś coś podobnego już słyszałem, chyba przy okazji Smoleńska. Czekajmy zatem aż zatonie jakiś statek, to będziemy mieli już komplet. Oczywiste pytanie, które w takiej sytuacji się nasuwa: po co nam armia urzędników, miliony papierków skoro pochłania to gigantyczne pieniądze, a nie niesie za sobą realnych i przestrzeganych procedur. Rozwaliło mnie też, jak mówili, że pół godziny po wypadku nie został wyłączony prąd, a pani, która miałaby to zrobić na prośbę strażaków stwierdziła, że nie ma takich kompetencji i zaczęło się dzwonienie...
|